Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

Toruń. Tak studenci UMK przygotowują się w akademikach do sesji egzaminacyjnej

Katarzyna Kucharczyk
Katarzyna Kucharczyk
Kasia opowiedziała nam o tym, jak przygotować się do egzaminów.
Kasia opowiedziała nam o tym, jak przygotować się do egzaminów. Agnieszka Bielecka
Sesja egzaminacyjna na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu rozpocznie się 6 lutego. Z tej też okazji zajrzeliśmy do jednego z domów studenckich, by poznać tajniki nauki i dowiedzieć się, co zrobić, by zdać. Czy hasło „bez spiny, są drugie terminy” wciąż jest aktualne?

Z wizytą w akademiku

Sesja egzaminacyjna dla każdego studenta z pewnością staje się najbardziej stresującym i wymagającym czasem w roku akademickim. Zimowe egzaminy w tym roku rozpoczynają się 6 lutego, lecz już przed sesją studenci mierzą się z kolokwiami, do których także muszą się przygotować. Redakcja „Nowości” odwiedziła Dom Studencki nr 7, by przyjrzeć się bliżej nauce i dowiedzieć się więcej o tym, jak studiować i nie zwariować, zwłaszcza gdy terminy zaliczeń naglą i jest naprawdę sporo. Spotkaliśmy się tam z Kasią, mieszkanką DS7 i studentką ostatniego roku archiwistyki. Doświadczenie w studiowaniu ma już spore. To jej przedostatnia sesja egzaminacyjna, dlatego postanowiła zdradzić nam kilka tajemnic i dać kilka wskazówek studentom, którzy z sesją spotykają się po raz pierwszy.

– Nie mam jednego sposobu na naukę. Po prostu siadam i zaczynam się uczyć. Najczęściej robię to nocą, gdy jest cicho i spokojnie – opowiada Kasia. – Robię notatki ręcznie i potem czytam je na głos, by utrwalić materiał. Myślę, że to jeden z częstszych sposobów na naukę.

Kasia, mieszkając w akademiku, często korzysta z przeznaczonej do tego sali nauki, która dostępna jest dla wszystkich studentów. Stoją tam biurka i lampki, a także dużo kwiatów, by dać trochę kojącej nerwy zieleni. Jest to miejsce, w którym panuje cisza i spokój. Choć, jak sama przyznaje, w domu studenckim nie toczą się wieczne imprezy, mimo że można spotkać się z takim właśnie przeświadczeniem.

Polecamy

– Kiedy jest czas na zabawę, to jest zabawa, a kiedy jest czas na naukę, to po prostu się uczymy. Widać to w całym akademiku. Naprawdę można się skupić, przygotować we własnym pokoju czy właśnie skorzystać z sali. W ciągu dnia jest dość pusto w środku, bo wiele osób jest na zajęciach – mówi Kasia. – Korzystam z sali do nauki zwykle późnym wieczorem, bo potrzebuję do nauki światła, mówię do siebie i nie chcę przeszkadzać mojej współlokatorce.

Zmęczenie daje się we znaki, zwłaszcza kiedy nauki jest dużo, a czasu nagle robi się za mało. Nagromadzenie materiału nie pomaga, ale nie od dziś wiadomo, że studenci potrafią wkuć całą książkę w jedną noc. A co jeśli w pierwszym terminie się nie powiedzie? Pytamy Kasię.

– Z mojego doświadczenia mogę tylko powiedzieć, że „bez spiny, są drugie terminy”. Jeśli się nie uda zdać, to trudno, świat się nie zawali. Poprawka nie jest niczym strasznym i po prostu może się zdarzyć – mówi Kasia. – Mnie zdarzyła się już na pierwszym roku, co było trochę dobijające, bo jednak każdy chce zdać. Drugi termin jest też później i ma się zawsze czas na douczenie.

Studenci wędrują z kartkami

A co o sesji egzaminacyjnej, nauce i drugich terminach myślą inni studenci? Udało nam się porozmawiać także z osobami, które studiują na innych kierunkach. Już od rana, będąc chociażby w tramwaju, który zmierza w kierunku uniwersytetu, dostrzec można wiele osób z notatkami w rękach czy na kolanach. Ostatnie powtórki, przyznają w pośpiechu, bo kolokwium już za pasem. Miłosz, student trzeciego roku biologii, spytany o to, czy stresuje się zbliżającą się sesją, z uśmiechem odpowiada:

– Jest trudno, ale raczej przed sesją, kiedy trwają jeszcze zajęcia. Jak już ta sesja przyjdzie, to robi się spokojniej, bo jest czas na naukę. W końcu – opowiada. – Dużo mam materiału, nie ukrywam, bo studiuję biologię, piszę też licencjat, ale jakoś daję radę… Notatki robione przez cały rok w sumie pomagają. No i koledzy z roku, na nich też można liczyć.

Miłoszowi również zdarzyły się dwie poprawki w poprzednich latach studiowania, ale popierając zdanie Kasi, mówi, że to tylko strasznie brzmi za pierwszym razem, później można przywyknąć. Spotkaliśmy także Zuzę, studentkę czwartego roku filologii romańskiej. Podzieliła się kilkoma wskazówkami, jak zdać, by nie zwariować.

– Mój kierunek jest dość specyficzny, bo przy nauce języka muszę uczyć się naprawdę regularnie. Teraz przedmioty mam ciekawe i praktyczne, lecz na pierwszym stopniu studiów zdarzały się takie, które niezbyt mnie interesowały – opowiada Zuza. – Geografia czy historia? Wolę skupić się na języku, dlatego uczyłam się tak, aby zdać. Zresztą wykładowcy są naprawdę pomocni i często wskazują, czego można spodziewać się na zaliczeniu, co też ułatwia przygotowania.

Sposobów na naukę jest naprawdę sporo. Jedni studenci wybierają fiszki, inni skupiają się na metodzie Pomodoro, czyli nauce w określonych odcinkach czasowych – na przykład 15 minut nauki, 3 minuty przerwy. Kolejni wykorzystują żywioł i hasło „co ma być, to będzie”, a jeszcze inni stawiają na najnowszy trend z TikToka, czyli nauka, dopóki nie zgaśnie świeczka.

– Dziwnym trafem przewracanie stron książki potrafi ją zgasić… – żartuje Zuza, gdy wspominamy o tej metodzie.

Studenci z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu radzą innym studentom, by przede wszystkim pamiętać o śnie, niestresowaniu się na zapas i ogólnopolskim haśle „bez spiny, są drugie terminy”, przypominając, że nawet jeśli za pierwszym razem się nie uda, nie będzie to porażka, a jedynie sposób na pogłębienie swojej wiedzy.

od 7 lat
Wideo

Uwaga na Instagram - nowe oszustwo

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na torun.naszemiasto.pl Nasze Miasto