Toruńscy flisacy wiślani wpłynęli na listę UNESCO. Toruń był na ich szlaku miejscem bardzo ważnym

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Flisacy na Wiśle pod Toruniem. Pocztówka z przełomu XIX i XX wieku.
Flisacy na Wiśle pod Toruniem. Pocztówka z przełomu XIX i XX wieku. Kujawsko-Pomorska Biblioteka Cyfrowa
Na początku grudnia, podczas posiedzenia Komitetu Światowego Dziedzictwa UNESCO w dalekim Maroku, na listę dziedzictwa kulturowego ludzkości zostały wpisane nasze rodzime tradycje flisackie.

Zobacz wideo: Pensja minimalna w 2023. Będzie dwukrotna podwyżka

Wiślani flisacy w Maroku? Brzmi to bardzo egzotycznie, ale przecież dla flisaków z Podkarpacia wyprawa do dalekiego Gdańska również była egzotyką. W każdym razie, po wielu latach starań, via dalekie Maroko, flisackie tradycje wpłynęły na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO. Stało się tak dzięki zaangażowaniu członków Bractwa Flisackiego z Ulanowa i wsparciu ministerstwa kultury. Warto dodać, że na listę wpłynęli nie tylko ludzie Wisły, Polacy byli liderami międzynarodowego projektu, który obejmował również flisackie tradycje z Niemiec, Austrii, Czech, Łotwy, Hiszpanii.

Polecamy

Co ma wspólnego Ulanów z flisakami? Jest to miasto położone nad ujściem Tanwi do Sanu, tradycje flisackie są tu kultywowane od pokoleń. Tu budowano różne jednostki pływające, stąd także pochodziło wielu flisaków płynących co roku tratwami na północ. Miejscowe tradycje z powodzeniem kultywuje Bractwa Flisackie pod wezwaniem św. Barbary - patronki nie tylko górników, Pomorza i ciężkiej artylerii, ale również flisaków. Samo bractwo również tradycje ma spore, działa od ponad 30 lat.

Cóż ten sukces dalekiego Ulanowa ma wspólnego z Toruniem?

Flisackie tratwy były nieodłącznym elementem wiślanego krajobrazu od średniowiecza do połowy XX wieku. Toruń zaś przez wieki był na tym szlaku jednym z najważniejszych punktów. Dziś, gdy dawne tradycje się odradzają, jest podobnie.

- Flisaków z Ulanowa gościliśmy już kilka razy - mówi Marcin Karasiński, dyrektor Festiwalu Wisły. - Od kilku lat na festiwalu mamy również stoisko z tradycyjną żywnością, prowadzi je pani Maria Łabęcka, żona retmana z Ulanowa. Można tam kupić m.in. chrupaczki, czyli chleb flisacki, który nie psuł się podczas dalekiej podróży.

O tym, jak wielką rolę odgrywali flisacy w życiu Torunia, pisaliśmy już wiele razy. Jeszcze w pierwszej połowie ubiegłego stulecia to nie jaskółki zapowiadały u nas początek wiosny, ale pierwsza tratwa na Wiśle. Tak samo znakiem zbliżającej się zimy była tratwa ostatnia. Działo się to w czasach, gdy ruch na Wiśle był ogromny. W październiku 1892 roku, przez wiślaną komorę graniczną w Silnie przepłynęło 778 statków (parowców i barek), flisacy przeprawili zaś 654 tratwy. Na pokładach tych jednostek ówczesną rosyjsko-niemiecką granicę przekroczyło wtedy w sumie ponad 8700 osób! W całym 1898 roku przez granicę przepłynęły 2.243 tratwy, rok później było ich o 10 mniej. W roku 1900 było ich 1808, w roku 1901 - 1749. Liczba transportowanych w ten sposób pni drzew szła w miliony, podobnie jak zyski z handlu drewnem. Z tego powodu m.in. na początku XX wieku zbudowano w Toruniu port drzewny.

Polecamy

Nie każdy flisak wiślany pochodził z Podkarpacia i nie każdy płynął do Gdańska, każdy jednak przepływał przez Toruń. Wielu z nich całowało w palec siedzącą na beczce toruńską Grubą Marynę, wszystkim czas odmierzał flisacki zegar na wieży kościoła świętych Janów.

Dlaczego wszyscy flisacy płynęli przez Toruń, ale nie każdy docierał do Gdańska?

Ponieważ za Toruniem ich szlak się rozdzielał. Szczegółowe informacje na ten temat podał "Gazeta Toruńska" w marcu 1901 roku.

"Wiadomo, iż drzewo z Królestwa Polskiego spławia się zagranicę Bugiem, Narwią i Wisłą - czytamy. - Z tej ostatniej część skierowaną bywa do Gdańska i ztąd dostaje się do Anglii, ale przeważnie tratwy płyną Wisłą do rzeczki Brdy i za jej pomocą dostają się do Bydgoszczy, ważnego rynku drzewnego. Z Bydgoszczy drzewo spławiane bywa po kanale do Warty i Odry i staje się przedmiotem handlu na niemieckich rynkach północnych i środkowych. Ta droga przedstawia dużo niedogodności, ponieważ tratwy płyną po Brdzie przeciw wodzie i muszą być holowane, co pociąga za sobą znaczne koszta, przytem trwa długo, gdyż po kanale Bydgoskim spław może się odbywać jedynie małemi partyjkami. (...) Budulec tą drogą spławiany dopiero po upływie roku przybywa na miejsce przeznaczenia, ponieważ rzadko która partya nie zimuje w Toruniu. W roku bieżącym na przykład w Toruniu oczekuje otwarcia nawigacyi przeszło 150.000 sztuk budulca przeznaczonego na rynki niemieckie. Celem uniknięcia tych przeszkód i nie dającej się obliczyć zwłoki, wielu przedsiębiorców leśnych wysyła swój towar do Gdańska, chociaż ceny tam są niższe niż w Bydgoszczy".

Kiedy powstał toruński Flisak?

Jeden z dowodów na to, że chociaż flisackie korzenie znajdowały się na południu, to flisackie serce zawsze biło w Toruniu, powstał tuż przed wybuchem I wojny światowej. W 1913 roku rozpoczął się wielki remont Ratusza Staromiejskiego. Burmistrz Arnold Haase, zmagając się z problemami związanymi z montażem centralnego ogrzewania, wpadł na pomysł, aby przy okazji upiększyć ratuszowy dziedziniec fontanną, która by się stała symbolem Torunia. Po wielu perturbacjach wybór padł na flisaka, co wtedy wcale nie było takie oczywiste. Na tratwach królowali Polacy, a Toruń był wtedy miastem niemieckim. Ostateczna decyzja w tej sprawie zapadła w listopadzie A. D. 1913.

„Dobrodzieje i obywatele miasta naszego, którym tak bardzo zależy na upiększeniu dziedzińca ratuszowego, zebrali się ponownie w Artushofie na posiedzenie, by radzić nad nowym projektem fontanny z flisakiem - informowała wtedy "Gazeta Toruńska". - Po długiej debacie przyjęto nowy projekt artysty Jerzego Wolfa i sprawę urzeczywistnienia projektu przekazano osobnej komisyi. Artystyczne dzieło przedstawiać ma postać flisaka grającego na skrzypcach, a pierścień basenu otoczony będzie chórem żabów. Wszyscy obecni byli z projektem zgodni, tylko jeden odezwał się głos przeciwny i słusznie, gdyż biedny flisak w owym żabim towarzystwie nie będzie się pewnie czuł szczęśliwym”.

Dodajmy, że Georg Wolf był torunianinem, bratem znanej i bardzo cenionej malarki Julii, która z miłości do swojego rodzinnego miasta dodała do nazwiska "Thorn". Julia Wolfthorn była zresztą na berlińskich salonach nazywana wilczycą z Torunia.

Polecamy

Flisak został odsłonięty w czerwcu 1914 roku. Sporo się po Toruniu napodróżował, bo z ratuszowego dziedzińca trafił m.in. do alpinarium i w kilka innych miejsc. Symbolem miasta jednak pozostał.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na torun.naszemiasto.pl Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie