Koronawirus w Radiu Pik! Toruńska redakcja od dwóch tygodni sparaliżowana

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Redakcja Radia Pik mieści się przy ul. Ślusarskiej. Siedziba nie jest duża. Ma kilka niewielkich pomieszczeń. Na co dzień pracuje tam 5 osób.
Redakcja Radia Pik mieści się przy ul. Ślusarskiej. Siedziba nie jest duża. Ma kilka niewielkich pomieszczeń. Na co dzień pracuje tam 5 osób. Polska Press
Czworo dziennikarzy z toruńskiej redakcji Polskiego Radia Pik jest zakażonych koronawirusem. Od dwóch tygodni dzielnie walczą o powrót do zdrowia. Jeden z radiowców leży w szpitalu. Jak doszło do tylu zachorowań i czy można było ich uniknąć?

Zobacz video: Szczepionkę na covid dostaniemy w pracy?

- W ciągu dwóch tygodni zachorowało nas troje. Nie wiemy dokładnie gdzie się zaraziliśmy, ale pracowaliśmy razem więc mogło stać się to w radiu - opowiadają dziennikarze Radia Pik.

Polecamy

Koronawirus w Radiu PiK. Nie było pracy zdalnej?

Radiowcy w rozmowie z "Nowościami" mówią, że w Radiu Pik nie było pracy rotacyjnej. Gdy zachorowała pierwsza osoba, dziennikarze mieli usłyszeć, że mają na siebie uważać. Z kolei rok temu, gdy wybuchła pandemia, wszyscy dziennikarze zostali skierowani na pracę zdalną.

- W czasie ubiegłorocznego lock downu była decyzja kierownictwa o pracy zdalnej. Tym razem nie. Unikaliśmy się w miarę możliwości - opowiadają.

Trwa głosowanie...

Czy koronawirus nadal stanowi zagrożenie?

Na temat organizacji pracy dziennikarze nie chcą się wypowiadać. Odsyłają do szefostwa radia. Toruńska redakcja rozgłośni od dwóch tygodni jest sparaliżowana. Dziennikarze chorują, a w tworzeniu audycji pomagają dziennikarze z Bydgoszczy. Prezes Polskiego Radia Pomorza i Kujaw w rozmowie z "Nowościami" mówi, że od dwóch tygodni sytuacja jest trudna, ponieważ chorują cztery osoby, a jedna z nich jest w ciężkim stanie.

- Trudno powiedzieć, skąd koronawirus wziął się w redakcji. Pewnie ktoś przyniósł. Mamy pracę hybrydową, pracujemy zdalnie w 90 procentach, ale jak wszyscy wiemy dziś zarazić się można wszędzie. Redakcja toruńska nie ma dużych pomieszczeń w przeciwieństwie do siedziby w Bydgoszczy, choć i tu mieliśmy zachorowania - mówi Jolanta Kuligowska-Roszak

Polecamy

Prezes Polskiego Radia Pik podkreśla, że dziennikarze nie byli zmuszani do pracy w redakcji i mogli pracować zdalnie. Mieli też do dyspozycji maseczki, płyny do dezynfekcji i wysięgniki do mikrofonów, by nie podchodzić blisko rozmówcy.

- Mamy też urządzenia o studyjnej jakości, które pozwalają łączyć się z rozmówcą zdalnie. Wszystko do tej formy pracy jest przygotowane. Na przykład kierownik redakcji informacyjnej aktualnie z niej korzysta. Mnie na co dzień nie ma w Toruniu. W związku z tym nie wiem, ile osób przebywało w redakcji. Nikt z nas nie wie, z kim dziennikarze kontaktują się po godzinach pracy. Nie wiemy, kiedy chorzy dziennikarze wrócą do pracy. Czekamy aż wyzdrowieją - tłumaczy Jolanta Kuligowska-Roszak, prezes Polskiego Radia Pik.

Polecamy

Jak pracują inne media? TVP Bydgoszcz stawia na system rotacyjny

- Pracujemy w systemie rotacyjnym. Mamy dwa zespoły. Jeden zespół pracuje w jednym tygodniu, a drugi w drugim. Mamy też maseczki, płyny do dezynfekcji i obowiązkowy pomiar temperatury. Każda osoba, która wchodzi do ośrodka niezależnie od tego, czy jest gościem, czy pracownikiem ma mierzoną temperaturę. Na wizji mamy też maseczki. To wymóg sanitarny, ale i przekaz dla społeczeństwa. Działamy bez większych przeszkód - mówi Michał Rybicki, dyrektor Oddziału Telewizji Polskiej w Bydgoszczy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie