Nasza Loteria NaM - pasek na kartach artykułów

"Synu, daj znak życia!". Zaginiony Kamil Galczak z Torunia nadal poszukiwany. Nagrał go monitoring

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
32-letni Kamil Galczak ostatni raz widziany był w niedzielę, 4 lutego. Wyszedł z domu przy ul. Batorego w Toruniu do sklepu i zniknął. Poszukuje go policja i rodzina. - Synu, daj znak życia! - prosi zrozpaczona matka.

Młody torunianin cierpi na porażenie mózgowe. Mieszka z matką przy ul. Batorego. Pani Bożenia nie kryje w rozmowie z "Nowościami", że w ostatnim czasie relacje między nimi bywały trudne. Od trzech tygodni jest w traumie. Bardzo chce wierzyć w to, że syn gdzieś jest - oby cały i zdrowy. Bierze pod uwagę najróżniejsze scenariusze.

- Kamilu, daj jakikolwiek znak życia! To teraz najważniejsze - apeluje za naszym pośrednictwem pani Bożena.

Toruńska policja zapewnia, że robi wszystko, co w jej mocy, by odnaleźć 32-latka. Poszukiwania prowadzą funkcjonariusze z Komisariatu Policji Toruń Śródmieście. Osoby, które znają miejsce pobytu tego mężczyzny proszone są o przekazywanie informacji. - Kamil Galczak nadal jest poszukiwany - potwierdza nam w czwartek (22.02) st. sierż. Sebastian Pypczyński z zespołu prasowego komendy.

Kamil Galczak zaginął 4 lutego. Co nagrał monitoring w sobotę i niedzielę?

Kamil Galczak ostatni raz był widziany w niedzielę, 4 lutego. - O godzinie 21.00 wieczorem syn wyszedł z domu przy ul. Batorego do sklepu. I już nie wrócił - mówi nam pani Bożena. - Powiedział mi, że idzie tylko "Żabki" (tej przy ul. Kościuszki, na przeciwko kościoła) kupić starter do telefonu. Ale komórki ze sobą nie wziął. Na pewno jednak zabrał ze sobą dokumenty, w tym dowód osobisty. To widziałam.

Policjanci dotarli do nagrań z monitoringu. Pierwsze nagranie jest ze wspomnianego sklepu. Ale nie z niedzieli, 4 lutego - około godziny 21.00 bowiem ta "Żabka" była już nieczynna. Nagranie jest z soboty. - Widać na nim Kamila, oglądającego towary wewnątrz sklepu. Tak przekazała mi policja - relacjonuje matka.

Następne nagranie - z ulicy - pochodzi już z krytycznego, niedzielnego wieczoru. - Na nim widać, że Kamil podszedł do sklepu i odszedł (pewnie widząc, że jest zamknięty), kierując się dalej, w stronę ulic Wojska Polskiego i Chrobrego - ciągnie pani Bożena. - Co się dalej z nim stało? Nie wiadomo. Umieram z rozpaczy, jestem psychicznie załamana. Ciągle zadaję sobie pytanie, czy żyje i gdzie jest...

Jak podkreśla pani Bożena, nigdy wcześniej nie wydarzyła się podobna sytuacja. Cierpiącym na porażenie mózgowe synem zajmuje się od lat. - Kamil wielokrotnie sam gdzieś wychodził, ale zawsze wracał - mówi.

Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie... Proszony jest o kontakt!

Zaginiony ma 180 cm wzrostu, włosy krótkie, szpakowate, oczy koloru niebieskiego, ma niewielką bliznę na czole. W chwili zaginięcia był ubrany w granatową, pikowaną kurtkę, szare spodnie dresowe oraz siwe, zamszowe buty. Mężczyzna wymaga specjalistycznej opieki lekarskiej. Cierpi na porażenie mózgowe. Jak dodaje rodzina - jest osobą małomówną. Powinien mieć przy sobie dokumenty.

Osoby, które mogą pomóc w ustaleniu miejsca jego pobytu, proszone są o kontakt z dyżurnym komisariatu na toruńskim Śródmieściu pod numerem tel. 47 754 24 52, e-mail: [email protected]

Równolegle o pomoc w odnalezieniu Kamila apelują jego najbliżsi. -Jeżeli ktoś ma informacje, mogące pomóc w jego odnalezieniu, proszony jest o kontakt z najbliższą jednostka policji lub pod numerem telefonu 500 103 839 - podaje rodzina.

od 7 lat
Wideo

Pismak przeciwko oszustom, uwaga na Instagram

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na torun.naszemiasto.pl Nasze Miasto