Wolność najpierw jest metafizyką, a potem źródłem dobra, piękna i prawdy... Nowa wystawa w CSW "I po co nam wolność"

Janusz Milanowski
Wacław Kuczma, dyrektor CSW "Znaki Czasu"
Wacław Kuczma, dyrektor CSW "Znaki Czasu" Janusz Milanowski
„I po co nam wolność?” To chyba najbardziej gorzkie pytanie naszych czasów. Czy znajdziemy na nie odpowiedź depcząc autoportret Witkacego?

Sto lat temu Polska odzyskała wolność po ponad stodwudziestu latach zaborów. Długo się nią nie nacieszyła. Najechali ją Hitler i Stalin. Ten drugi zawłaszczył Polskę dla swego imperium na 40 lat, niszcząc niemal kompletnie nasze elity.
Odzyskaliśmy ją znowu z olbrzymim wysiłkiem i nie bez ofiar. Tylko po co? Wystawa, która jutro będzie otwarta w toruńskim CSW opowie o paradoksach wolności, jej odcieniach w różnych sferach życia i kultury i w końcu o jej zadeptywaniu, bo wolność jest trudna.
Zobaczymy multimedia, fotografie, obrazy oraz instalacje. Na dobrą sprawę całość tej ekspozycji jest jedną wielką instalacją.

Klasycy fatalizmu
,,Nie zabrną me twory popod żadne strzechy,
Bo wtedy, na szczęście, żadnych strzech nie będzie,
W ogóle z tego żadnej nie będzie uciechy,
I tylko świństwo równomiernie rozpełznie się wszędzie”.

Ten słynny wierszyk Witkacego oraz praca Władysława Hasiora „Wyszywanie charakteru” to praprzyczyny koncepcji wystawy wymyślonej przez Władysława Kuczmę, szefa CSW. Witkacy, Władysław Hasior, Jerzy Bereś i Tadeusz Kantor to najważniejsze osobowości tego wydarzenia. Czterech wybitnych fatalistów, których wpierw docenił świat, a w ojczyźnie musieli przedzierać się przez mroki polskiego umysłu - tragiczni, wyklęci wizjonerzy.

Wolność metafizyczna
Nie pamiętamy już o tym, że Hasior umierał karmiony przez bileterkę z galerii i przeklęty z ambon Podhala. Komuniści dali mu pracownię (zresztą nie tylko jemu), zamawiali u niego pomniki, a jednocześnie gnoili rękami ludu, co było widoczne w słynnym programie telewizyjnym „Sam na sam z Władysławem Hasiorem” z 1974 r.
Tolerowali jego sztukę na pokaz albo z powodu intelektualnych defektów cenzorów, gdyż inaczej nie można wytłumaczyć, że asamblaż „Wyszywanie charakteru” (czerwoną nitką) nie wylądował w jakimś magazynie.
- To dziwne, że ta praca nie została przez nich zniszczona - zauważa Wacław Kuczma, dla którego „Wyszywanie” nie jest reliktem historii współczesnej sztuki tylko dziełem wciąż przemawiającym .
- Ponieważ wyszywanie naszego charakteru nadal trwa - uważa Kuczma. - Różne są tego wymiary i formy: reklama, polityka, ograniczanie swobody wypowiedzi etc. Chciałem tą wystawą zwrócić uwagę na jakże ważne istnienie wolności w wymiarze osobistym i moralnym każdego człowieka. To jest ta wolność podstawowa będąca źródłem wszystkiego co dobre i piękne, bo nieskrępowane. Nie będzie to wystawa o martyrologii i walce tylko o metafizyce wolności - podkreśla Wacław Kuczma.

Profetyści wolności
Jerzy Bereś, rzeźbiarz, odważny perfomer nawiązywał w swych manifestacjach do romantyzmu w myśl postawy „Vitam impendere vero”, czyli poświęcenia życia prawdzie. Przypomnijmy choćby jego akcję z chlebem malowanym na czarno, którą okrzyknięto idiotyzmem we wspomnianym programie telewizyjnym. Jesienią 1968 roku w kawiarni w Krzysztoforach, Bereś z pętlą na szyi i sznurem przywiązanym do gwoździa w ścianie #siedział przy stoliku, kroił chleb i malował kromki czarną farbą. Potem przeglądał gazetę. W pewnym momencie krzyknął „Dość tego”, wyzwolił się z pętli, owinął ją gazetą i przybił nożem do blatu stolika. To był jego komentarz do zdławienia wolności w Czechosłowacji.
Kantor, Witkacy, Bereś, Hasior - czterech bezkompromisowych obserwatorów rzeczywistości, uważających że artysta winien rozpoznać symptomy pewnych procesów i wyrazić je w dziele sztuki. Byli to profetyści wolności jako zjawiska w Polsce niejednoznacznego i nie w pełni zrozumiałego „pod strzechami”. „I po co nam wolność?” W tym kontekście to pytanie zdaje się być retoryczne aż do granicy tragizmu. „Miałeś chamie złoty róg...” - nasuwa się odpowiedź.
Rzecz jasna wystawa nie będzie się składała z dzieł tylko tych artystów. Znajdą się też na niej prace Marcina Berdyszaka, Jarosława Kozłowskiego, Krzysztofa Skarbka, Andrzeja Nowackiego, Edwarda Dwurnika, Leona Chwistka, Zbigniewa Pronaszki, Zbigniewa Warpechowskiego, Józefa Szajny, Tadeusza Małachowskiego, Józefa Robakowskiego, grup Łódź Kaliska i The Krasnals, Antoniego Rząsy, Wojciecha Zamiary, Michała Kokota, Andrzeja Tobisa, Roberta Rumasa, Wojciecha Woźniaka i Krzysztofa Wojciechowskiego.
- To nie będzie tylko prezentacja samych prac lecz skomponowana przy ich pomocy wielka instalacja opowiadająca o paradoksie wolności, gdyż z jednej strony jej pragniemy, a z drugiej od niej uciekamy tak, jak opisał to Erich Fromm w „Escape from freedom”- mówi Wacław Kuczma. - Myślałem o jej polskiej specyfice.
Do sal ekspozycyjnych wejdziemy depcząc zanikający autoportret Witkacego.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie