Wielka afera na Mokrem. Czy sekretarz gminy wynosił urzędowe dokumenty?

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Budynek Urzędu Gminy Mokre przy Amt Strasse, czyli ulicy Urzędowej, przez Polaków nazywanej również Amtową
Budynek Urzędu Gminy Mokre przy Amt Strasse, czyli ulicy Urzędowej, przez Polaków nazywanej również Amtową Z archiwum Miejskiego Zakładu Komunikacji w Toruniu
120 lat temu na Mokrem trwała wojna. W konflikt między wójtem i zarazem sołtysem, a radą gminy została włączona policja. W marcu 1901 roku najpierw przeprowadziła rewizję u sołtysa i jego syna, później zaś odprowadziła do okrągłej wieży niejakiego Bulbysa, który zdaniem prasy był bardzo nieciekawym indywiduum.

Najniższe emerytury i renty po waloryzacji w 2021 roku

Coś niedobrego działo się na Mokrem. Bo to przecież nie jest normalne, aby policja robiła rewizję w biurach sołtysa. Pomruki burzy można było w toruńskiej prasie usłyszeć już w listopadzie 1900 roku, w "Gazecie Toruńskiej" ukazała się wtedy taka notka:

Polecamy

"Miejscowy sołtys p. Hellmich pełni za opłatą 1000 marek rocznie obowiązki wójta obwodu mokrzańskiego, do którego, oprócz gminy należą miejscowości Wrzosy (Schoenewalde), Katarzynka, folwark Wiesiołki (Weisshof) itd. Na nowy rok wypowiedział p. Hellmich służbę jako wójt zachowując urząd sołtysa. Gmina pragnie, aby urząd wójta i sołtysa był nadal połączony i w tym celu stara się, aby p. Hellmich albo złożył także urząd sołtysa, czego on uczynić nie chce, albo nadal przyjął urząd wójta. Reprezentacya gminy stara się o utworzenie z gminy Mokrego osobnego okręgu wójtowskiego, w przekonaniu, że wówczas będzie zmuszony p. Hellmich, albo zupełnie ustąpić, albo utrzymać oba urzędy".

Później okazało się, że pomiędzy sołtysem i radą gminy trwa poważny konflikt.

"Zatargi na Mokrem pomiędzy sołtysem z jednej a reprezentacyą gminną z drugiej strony zaostrzył się do tego stopnia, że ostatnie posiedzenie skończyło się przedwcześnie, gdyż reprezentanci gminy opuścili salę obrad - donosiła "Gazeta" pod koniec listopada 1900 roku. - Sołtysowi Hellmichowi czyniono różne zarzuty, co go tak rozdrażniło, że rzucił jednemu z obecnych "bezczelność".

Jakie zarzuty usłyszał wójt Mokrego?

Wójta Hellmicha, chociaż jak informowała prasa, w zasadzie nie pobierał on wynagrodzenia za swoją pracę, spotkało wiele przykrości. Oskarżono go m.in. o namawianie do kradzieży, krzywoprzysięstwo, opór władzy, obrazę urzędnika, uszkodzenie urządzeń telegraficznych, pokaleczenie w służbie urzędowej, czy zbrodnię w urzędzie. To bardzo ciężkie zarzuty. Gazety informowały o nich z rezerwą, co pozwala się domyślać, że pewnie wójt sobie na taką falę krytyki nie zasłużył, ale miał jakiegoś zawziętego przeciwnika, który zasypywał sądy pozwami. Zniechęcony, opuścił fotel wójta, ale stanowisko sołtysa - tak jak chciał - zachował.

W styczniu 1901 roku toruński dziennik poinformował, że jego biuro znajduje się przy ul. Toruńskiej 23 i jest czynne w godz. 8-13 i 15-17. Gdzie to było? Zanim 1 kwietnia 1906 roku Mokre stało się częścią Torunia, ulica Toruńska była jedną z dwóch najważniejszych arterii tej bardzo ludnej i bardzo uprzemysłowionej wsi. Tak jest i dziś, z tym że dawna Toruńska nazywa się Grudziądzką. Niestety nie oznacza to, że 120 lat temu biuro sołtysa znajdowało się tam, gdzie obecnie stoi gmach Komendy Miejskiej Policji. Ulica Grudziądzka składa się z dwóch części. Pierwsza, tak zwana mała Grudziądzka, czyli odcinek między Szosą Chełmińską i skrzyżowaniem z obecną ul. Warneńczyka, znajdował się w granicach Torunia i Grudziądzką był od lat. Część druga, czyli dawna ul. Toruńska, zaczynała się od skrzyżowania z ul. Goethego, czyli obecną Bażyńskich. To tłumaczy, dlaczego w Toruniu można stanąć na rogu ul. Grudziądzkiej i Grudziądzkiej, ale niestety utrudnia orientację w dawnym terenie, ponieważ wraz ze zmianą nazwy ulicy, zmieniła się również numeracja.

Czego szukała policja na Mokrem?

2 marca 1901 roku do drzwi sołtysa zapukała policja.

"Rewizya odbyła się w sobotę w biurze przełożonego gminy pana Hellmicha na Mokrem - poinformowała kilka dni później "Gazeta Toruńska". - Dokonał niej w zastępstwie landrata toruńskiego sekretarz powiatowy p. Wannmacher. Szukano papierów urzędowych adresowanych do wójta mokrzańskiego, które rzekomo p. Hellmich odbierał i nieprawnie zatrzymywał. Z pisma pana Hellmicha dowiadujemy się, że znaleziono u niego tylko cyrkularz w sprawie towarzystwa higienicznego. U pana Hellmicha młodszego, który pełnił obowiązki sekretarza gminnego, również nic nie znaleziono. Rewizyę uzasadniono tem, że rzekomo w mieszkaniu p. Hellmicha młodszego znalazł ktoś niewymieniony kopertę z adresem do urzędu wójtowskiego, czy też do tymczasowego wójta p. Raapkego. Pan Hellmich młodszy wezwał prokuratoryę, aby mu wytoczyła proces o zniszczenie papierów urzędowych, chcąc w ten sposób poznać nazwisko denuncyanta, którego mu dotąd nie wymieniono. Pan Hellmich młodszy został na rozkaz landrata złożony z urzędu sekretarza gminy".

Biuro wójta i siedziba władz gminy Mokre mieściła się przy ul. Urzędowej. Ta po 1920 roku została przemianowana na Czarneckiego, jednak po przedłużeniu pod koniec lat 20. ul. Podgórnej, jej wschodni odcinek przestał istnieć. Budynek urzędu gminy stoi jednak do dziś - przy Kościuszki 24. Dzięki artykułowi z marca 1901 roku dowiadujemy się, że po rezygnacji pana Hellmicha starszego ze stanowiska wójta, tymczasowym gospodarzem gminy został współwłaściciel fabryki kotłów Fritz Raapke. Dowiedzieliśmy się również, że nepotyzm nie jest wynalazkiem naszych czasów, oraz że na młodszego Hellmicha, który po rezygnacji ojca nadal pełnił w urzędzie gminy ważną rolę, ktoś doniósł. Kolejny odcinek tej historii "Gazeta Toruńska" opublikowała pięć dni później.

Kto ostatecznie zawinił?

"Donosiliśmy niedawno, że u sołtysa mokrzańskiego i u jego syna, który pełni obowiązki sekretarza gminnego odbyła się rewizya, gdyż padło na nich podejrzenie, że nieprawnie niszczyli pisma urzędowe adresowane do wójta, a przez pomyłkę oddane u sołtysa - czytamy. - Przy rewizyach wybitną rolę odegrał sekretarz wójta, niejaki Bulbys. Chociaż reizye nie dostarczyły jakichkolwiek poszlak, został sekretarz gminy zawieszony w urzędzie. Tymczasem wykazało się, że ów Bulbys był kilkakrotnie karany za kradzież, oszustwo i fałszowanie dokumentów, a teraz aresztowano go pod zarzutem sprzeniewierzenia pieniędzy urzędowych i usunięcia urzędowych papierów. Chcąc zakryć własną winę, rzucił Bulbys podejrzenie na sekretarza gminnego, ale ostatecznie sam wpadł w dołek, który pod innymi kopał, bo sekretarz gminy, wskutek rozporządzenia landrata wrócił na swój urząd, a sekretarz wójta zamieszkał w okrągłej wieży. Nie pojmujemy, że indywiduum tyle razy karane za czyny niehonorowe, mogło się dostać na urząd sekretarza wójta. Zadziwia to tem więcej, jeśli się zważy, jak skrupulatnie bywa badany żywot kandydatów na sołtysów, a nawet ławników wiejskich i członków dozoru szkolnego, zanim ich władza zatwierdzi".
Oj, tak. Bezczelność Bulbysa była wielka. Dowodzi również, że najciemniej bywa pod latarnią. Władze Mokrego nie urzędowały w przypadkowym miejscu. W sąsiedztwie pomnikowego dębu przy ul. Kościuszki stoją dwa budynki - w tym równoległym do ulicy był urząd, zaś w prostopadłym, przy Kościuszki 24a, komisariat policji.

Czy to już koniec afery, czy też pojawią się jeszcze jakieś szczegóły? Zobaczymy, przed nami jeszcze mnóstwo gazet do przeczytania. W księdze adresowej z 1904 roku żaden z Herllmichów nie figuruje, wójtem gminy Mokre jest natomiast Wilhelm Falkenberg, który zdał urząd po przyłączeniu Mokrego do Torunia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie