Twarde Pierniki Toruń - Anwil Włocławek. Wielkie emocja na trybunach podczas meczu! [zdjęcia]

Piotr Bednarczyk
Piotr Bednarczyk
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
Twarde Pierniki Toruń, po fantastycznym początku meczu z Anwilem Włocławek, prowadziły już różnicą 19 punktów. Twarda obrona gości sprawiła jednak, że po trzech kwartach to oni wygrywali już różnicą ośmiu "oczek". A w ostatniej części nie dali sobie wydrzeć zwycięstwa. Ostatecznie wygrali 92:84.

Trener Twardych Pierników zaskoczył wystawiając do pierwszej piątki Janczaka, który do tej pory spędzał niewiele czasu na parkiecie. Anwil, który zagrał bez kontuzjowanego swojego lidera, Dykesa, zaczął od punktów Łączyńskiego, ale odpowiedź gospodarzy była piorunująca, bo szybko wyszli na prowadzenie 9:2. Goście nie mogli "wstrzelić się" w toruński kosz w rzutach z dystansu. W końcu za siódmą próbą udało się to (trafił Bell) i w 6. min. było tylko 12:9. Później jednak dominowali już gospodarze, którzy do pierwszej przerwy zdobyli 13 pkt, a stracili tylko dwa. Kwartę zakończył rzut za trzy punkty Manigata w trudnej sytuacji. Drużyny różniła przede wszystkim skuteczność. Torunianie trafili 3 na 4 rzuty za trzy, włocławianie 1 na 7. Łącznie w rzutach z gry goście mieli zaledwie zaledwie 25 procent skuteczności.

Warto przeczytać

W 22 minucie Twarde Pierniki prowadziły 30:11, ale wówczas coś się w ich grze zacięło. Przewaga zmalała do 10 pkt (32:21). Trener Ivica Skelin musiał posiłkować się wzięciem czasu. Przyniosło to niewielki skutek, bo mnożyły się straty, niecelne rzuty i chaotyczne akcje. Anwil nie grał wybitnie, ale pomału zmniejszał stratę. Doprowadził do wyniku 40:34. W połowie meczu było zaś zaledwie 41:37. Z 19 punktów przewagi Twardych Pierników przewaga zmalała do czterech. Co ciekawe - 35 z 37 punktów dla Anwilu zdobyli gracze pierwszej piątki.

Na początku drugiej połowy goście narzucili gospodarzom swój styl gry i zdobyli osiem punktów z rzędu (41:45). Krótko potem najlepszy w barwach Anwilu Łączyński popełnił czwarte przewinienie. Twarde Pierniki jednak cały czas miały kłopoty ze sforsowaniem najmocniejszej broni rywali, czyli obrony. Nie błyszczał tym razem w ataku Watson, to nie był też dobry mecz Cela. Przed ostatnimi 10-oma minutami gry goście prowadzili już 59:51.

Wydawało się, że rozbici torunianie będą mieli kłopot z pozbieraniem się w ostatniej odsłonie, ale wyszli na parkiet zmobilizowani. Wykorzystali m. in. trzy straty rywali i doprowadzili do remisu 59:59. Wówczas na trójkę Bella odpowiedział Manigat, a po rzucie Thompsona Twarde Pierniki odzyskały prowadzenie (64:62). Emocje sięgały zenitu. Szewczyk trafił za trzy, za chwilę to samo zrobił Diduszko. Chwilę później torunianie popełnili piąty faul. Świetny moment Szewczyk podkreślił pięcioma punktami z rzędu, po czym dorzucił dwa, ale wcześniej trafił też Cel (69:72).

Szybciej nerwy opanowali goście. Po rzutach wolnych Łączyńskiego prowadzili 78:71. A gdy na niespełna 120 sekund przed końcem za trzy punkty trafił niesamowity Łączyński i przewaga gości wzrosła do dziewięciu punktów wiadomo było, że trudno będzie torunianom doprowadzić chociaż do dogrywki. Do cudu nie doszło, Twarde Pierniki przegrały 84:92. Była to ich trzecia porażka w sezonie, a Anwil zrównał się w tabeli liczbą punktów z torunianami.

Być może był to ostatni mecz Maurice Watsona i Trevora Thompsona w barwach Twardych Pierników. Od poniedziałku zaczyna się dwutygodniowy okres transferowy i zgodnie z zapisami w kontraktach obaj mogą odejść. Chętnych zapewne nie brakuje, ale na razie do toruńskiego klubu nie wpłynęła żadna oferta.

Spotkanie obejrzało ponad trzy tysiące kibiców (rekord w tym sezonie), w tym spora grupa z Włocławka.

- Zagraliśmy słabsze drugą i trzecią kwartę, ja również nie za bardzo pomogłem zespołowi - stwierdził Maurice Watson. - Nie trafiałem rzutów, moi koledzy zagrali dobrze, ale ja nie byłem w stanie im pomóc. Teraz jestem zły. Jutro będę myślał, co z moją przyszłości w toruńskim klubie.

- Szymon Szewczyk zagrał jak król - dodał Kamil Łączyński. - Nie zwiesiliśmy głowy po pierwszej kwarcie, podnieśliśmy głowy i pokazaliśmy charakter. Zatrzymaliśmy Maurice Watsona i Aarona Cela. Odrobiliśmy pracę domową, dobrze przygotował nas do tego meczu trener Przemysław Frasunkiewicz. To, co sobie założyliśmy, to wykonaliśmy.

Twarde Pierniki Toruń - Anwil Włocławek 84:92

Kwarty: 24:11, 17:26, 10:22, 33:33

Twarde Pierniki: J. Eads 20 (1), M. Watson 12, B. Diduszko 10 (1), A. Cel 6, S. Janczak 0 oraz J. Manigat 17 (5), T. Thompson 13, M. Samsonowicz 6 (1), M. Kołodziej 0

Anwil: S. Szewczyk 20 (3), L. Petrasek 19 (2), J. Bell 16 (3), K. Łączyński 16 (4), J. Mathews 12 oraz S. Kowalczyk 4, M. Bojanowski 3, K.Bigby-Williams 2, A. Olesinski 0

Znamy przyszłość Roberta Kubicy. WYWIAD

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie