Toruń. W zoo urodził się ryś. Można go już oglądać na wybiegu ZDJĘCIA

Justyna Wojciechowska-Narloch
Justyna Wojciechowska-Narloch
Młody ryś urodził się 28 maja w toruńskim zoo
Młody ryś urodził się 28 maja w toruńskim zoo Fot. Ogród Zoobotaniczny
Barry i Roxana to dumni rodzice małego rysia, który przyszedł na świat pod koniec maja w toruńskim Ogrodzie Zoobotanicznym. Nie wiadomo jeszcze, czy ciekawskie i ruchliwe młode jest samiczą czy samcem. Ma się jednak świetnie i chętnie podchodzi do szyby, która ogrodzona jest woliera, by przyglądać się zwiedzającym.

Zobacz wideo: Bezpieczeństwo nad wodą. To musisz wiedzieć!

Rysie karpackie to gatunek zagrożony wyginięciem. Powodem takiego stanu jest działalność człowieka i odbieranie zwierzętom ich naturalnych siedlisk. Dzieje się tak wskutek budowy dróg i autostrad oraz karczowania lasów. Tym bardziej narodziny młodego rysia w ogrodzie w Toruniu są sukcesem.

- Młode przyszło na świat 28 maja. Matka urodziła je na wybiegu, za wielkim zwalonym pniem. Od początku bardzo je chroniła, nie odstępowała na krok, zresztą nadal jest bardzo opiekuńcza - tłumaczy Beata Gęsińska, dyrektorka Ogrodu Zoobotanicznego w Toruniu. - Między innymi z tego powodu nie znamy jeszcze płci maluszka. Nie chcemy nadmiernie stresować jego mamy. Czy to samczyk, czy samiczka sprawdzimy, gdy będziemy młode odrobaczać, czipować i szczepić.

ZOBACZCIE ZDJĘCIA MAŁEGO RYSIA Z TORUŃSKIEGO OGRODU ZOOBOTANICZNEGO:

To nie para, to dwa samce

Początek hodowli rysi karpackich w toruńskim ogrodzie jest dość zabawny. Wszystko przez nieporozumienie. Przypomnijmy, że nasze zoo przygotowywało się długo do przyjęcia tych wyjątkowych kotów. Wreszcie, wiosną 2015 roku do specjalnie przygotowanej rozległej woliery przywieziono dwa okazy z ogrodów zoologicznych w Niemczech. Samiec o imieniu Claus przyjechał z Karlsruhe, a samiczka, która wówczas nie miała jeszcze imienia, z Tiergarten Straubing. W tamtym czasie żadne ze zwierząt nie ukończyło jeszcze roku.

Relacje pomiędzy parą od początku były dość dziwne. Opiekunowie tłumaczyli sobie jednak, że zwierzęta muszą się lepiej poznać, że muszą zaakceptować nowe miejsce, zaaklimatyzować się.

- Po cichu liczyliśmy na przychówek, ale nic się nie działo. Niedługo potem zrozumieliśmy dlaczego. Okazało się, że mamy nie parę, ale dwa samce - opowiada Beata Gęsińska. - W jednym z ogrodów w Niemczech pomylono się i zamiast wysłać nam samiczkę, dano samca. Stało się jasne, że z tej mąki chleba nie będzie.

Procedurę pozyskiwania samicy trzeba było zacząć od nowa, Jeden z samców został odesłany do Szwajcarii, a w 2018 roku do Torunia przyjechała Roxana - samica z ogrodu w Kijowie. Ona i mieszkający od dawna w tutejszym ogrodzie Barry stworzyli wreszcie udany związek.

To płochliwy gatunek

Rysie to największe drapieżne koty w Europie, prowadzące samotniczy tryb życia. Ich terytoria bywają ogromne - od 300 nawet do 1,5 tys. km kwadratowych. Są przy tym niezwykle płochliwe, bardzo boją się ludzi. Rysie, które mamy w ogrodzie w Toruniu, też są wyjątkowo nieufne. Ich opiekunowie robią bardzo wiele, by spróbować je choć trochę oswoić. To pomaga później przy zabiegach pielęgnacyjnych czy weterynaryjnych. Na razie osiągnęli tyle, że rysie podchodzą, gdy w specjalnych szczypcach podawane jest im jedzenie. W naturze żywią się zającami, królikami, ptactwem leśnym. Czasem polują na większe zwierzęta, na przykład sarny.

- Reintrodukcja, czyli ponowne wprowadzenie na stare miejsca bytowania rodzimych gatunków zwierząt i roślin, kiedyś tam żyjących, lecz wcześniej wytępionych, w przypadku rysia będzie bez wątpienia bardzo trudna - mówi Beata Gęsińska. - Od 2004 roku taki program prowadzi Park Dzikich Zwierząt w Kadzidłowie na Mazurach. Tam samice rodzą potomstwo w odosobnieniu, w wolierach ukrytych w lesie. Kontakt z człowiekiem jest ograniczony do minimum, młode same uczą się polować, a potem są wypuszczane na wolność Projekt nosi nazwę "Born to be free". Gatunek ten jednak jest tak trudny, że należy w tym przypadku zachować umiarkowany optymizm.

W odwiedziny do Zenka

Tu warto dodać, że od niedawna toruński ogród ma nowe zwierzę, o które starania trwały aż 4 lata. Tym wyczekiwanym okazem jest leniwiec bądź też leniuchowiec. Skąd dwie nazwy tego samego zwierzęcia? Tu trzeba wyjaśnić, że roku 2015 zmianie uległo polskie nazewnictwo ssaków świata, które oficjalnie przedstawiło Muzeum i Instytut Zoologii Polskiej Akademii Nauk. Wszyscy już zapewne słyszeli o tym, że świnkę morską przemianowano na kawię, a naszą bałtycką fokę szarą na szarytkę. Na tej samej zasadzie leniwiec stał się leniuchowcem.

Toruński okaz nazwany został Zenkiem. Nim przyjechał do Torunia, specjalnie dla niego przygotowano kącik w ptaszarni. Nad rosnącymi tam egzotycznymi roślinami rozwinięto liany, pojawiły się gałęzie i liny. Zwierzak od razu wiedział, jak cały ten osprzęt wykorzystać. Zawisł na jeden z lin i zapadł w letarg. Jego przysmakiem są warzywa i owoce - przede wszystkim jabłka, gruszki sałata, mniszek lekarski i różnego rodzaju trawy. Dieta Zenka wzbogacona jest glinką kaolinową, która ma ułatwić trawienie. Leniwiec średnio raz w tygodniu schodzi na ziemię za potrzebą.
Małego Rysia i Zenka można oglądać codziennie w godz. 10-19. Bilet do zoo jest jednocześnie biletem do ptaszarni.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie