Toruń: Epitafium dla Tormięsu. Kiedy i jak budowano toruńską rzeźnię? [RETRO ZDJĘCIA]

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
Toruńska rzeźnia po rozbudowie, podczas której powstał pierwszy w regionie strop żelbetowy. Przykrył on halę wjazdową od strony ul. Targowej Archiwum Państwowe w Toruniu
Kilka dni temu padła jedna z ostatnich pamiątek po Tormięsie. Zakładowy mur został zburzony całkowicie legalnie, na podstawie wszelkich możliwych zezwoleń. Razem z nim przepadły również wymalowane tuż przed wybuchem stanu wojennego solidarnościowe hasła. Jedyną pamiątką po zbudowanym niemal 140 lat temu zakładzie będzie brama z tablicą pamiątkową.

Zobacz wideo: Czy po zakażeniu covid-19 zyskujemy odporność?

Przyszłe pokolenia, czytając o tym, co przez ostatnich 20 lat z małym okładem działo się z toruńską rzeźnią, pewnie będą się łapały za głowy. Rzeczywiście, trudno w to uwierzyć. W mieście zabytków był spory i bardzo ciekawy XIX-wieczny kompleks przemysłowy, z którego praktycznie nie zostało nic. Na dodatek wszystko to działo się w czasach, gdy tego typu architektura, na ogół w dobrym stylu wracała do łask. Tak, przyszłe pokolenia będą się łapały za głowy. Chociaż możliwe również, że zabytki, historia miejsca, tradycja itp., będą im obojętne. Niszczenie tego typu obiektów, podcinanie korzeni miasta, niestety do czegoś takiego prowadzi. Dziś my zatem do tych korzeni sięgniemy. Niech chociaż coś, poza obiecaną tablicą pamiątkową na zakładowej bramie, po rzeźni zostanie.

Kiedy zaczęła się historia toruńskiej rzeźni miejskiej? Dyskusje o tym, że jest ona potrzebna, trwały długo. Za datę przełomową można uznać 23 dzień czerwca 1882 roku, gdy Rada Miasta podjęła decyzję o budowie.

"Na posiedzeniu toruńskiej reprezentacyi miejskiej z 23 czerwca obradowano nad wnioskiem magistratu o postawienie publicznej rzezalni dla obwodu miasta Torunia - informowała 139 lat temu "Gazeta Toruńska". - Koszta budowy oszacowano w przybliżeniu na 120.000 marek. Wydziały polecały, aby uchwalono pobudowanie rzezalni na rachunek miasta. Debata obracała się wyłącznie około kwestyi, czy pobudowanie i administrowanie rzezalni ma być przyjętem przez miasto lub oddanem przedsiębiorcy. Ściślejsze obrady odłożono na czas późniejszy".

Kiedy zapadła decyzja o budowie rzeźni przy Lubickiej?

Ostatecznie, jak wiadomo, rzeźnia stała się przedsiębiorstwem miejskim. Kiedy zapadła decyzja, że powstanie ona na Jakubskim Przedmieściu? Pod koniec 1882 roku.

"Rzezalnia w Toruniu, zawsze jeszcze tylko w projekcie - informowała "Gazeta Toruńska". - Teraz upatrzono do tej budowy miejsce nad szosą do Lubicza w bliskości rogatki szosowej, na gruncie pp. Kuntze i Kittler".

No, proszę - nasi starzy znajomi! Pisaliśmy o nich w 2018 roku, gdy podczas remontu klatki schodowej w kamienicy przy Żeglarskiej 21 odkryto ciekawe malowidła. Kamienica należała do obu przedsiębiorców i była siedzibą ich firmy zajmującej się handlem skórami. Poza tym Kuntze i Kittler byli właścicielami starego młyna na Winnicy oraz młyna parowego przy Szosie Lubickiej. To w jego miejscu, na gruncie należącym do spółki K&K w latach 30. XX wieku ruszyła budowa nowej gazowni. Jak się teraz okazuje, wzniesiona pół wieku wcześniej rzeźnia, również wyrosła na ziemi odkupionej przez miasto od Kuntzego i Kittlera.
23 czerwca A. D. 1883, czyli równo rok po tym, jak zapadła decyzja o tym, że przyszłe zakłady mięsne powstaną "Gazeta" poinformowała, iż w budowę zainwestowano jak dotąd 10.000 marek, zaś Rada Miasta zgodziła się na zaciągnięcie pożyczki w wysokości 150.000 marek. W ten sposób inwestycję miało wesprzeć... Towarzystwo Ogniowe.

Polecamy

Zanim toruńska rzeźnia powstała, stała się wzorem do naśladowania. W lipcu 1883 roku, a więc jakieś pół roku po rozpoczęciu budowy, na Jakubskiem pojawiła się delegacja z Grudziądza.

"Tutejszą rzezalnią, jako i targowisko dla bydła oglądał w niedzielę nadburmistrz Pohlmann z Grudziądza - donosiła "Gazeta Toruńska". - Miasto Grudziądz także zamierza pobudować rzezalnią połączoną z targowiskiem dla bydła, z tego to więc powodu informował się tutaj nadburmistrz grudziądzki".

Otwarcie rzeźni miejskiej

Budowa zakładu trwała do końca czerwca 1884 roku. W lipcu potężny toruński cech rzeźnicki mógł rozpocząć świętowanie.

"Otwarcie rzezalni miejskiej w Toruniu nastąpi jutro - informowała "Gazeta Toruńska" 2 lipca A. D. 1884. - Od dnia jutrzejszego nie wolno bić w mieście i na przedmieściach bydła rogatego, cieląt, skopów i wieprzy, jak tylko w rzezalni miejskiej. Tam też i dozór co do zdrowia sztuk przeznaczonych na rzeź będzie wykonywał osobny urzędnik miejski. Urządzenie rzezalni jest oczywiście wielką poprawą zdrowotnych stosunków miasta. Oczyści się szczególniej ulica Szewska, głównie przez rzeźników zamieszkana, a w środku starego miasta położona. Życzyćby należało, aby i fabrykacya kiełbas również działa się w rzeźni, a przynajmniej wyszła z piwnic ulicy Szewskiej, którą wyziewami swemi nieznośną czyni. Nadto byłoby z takiego ulokowania fabrykacyi kiełbas pod okiem konkurenta i dozorującego urzędnika to wielkie dobre, że nie pchanoby tam pewniej w kiszki i kiełbasy byle czego, często obrzydliwego i niezdrowego, jak o tem z rozmaitych miejsc często bywają doniesienia, a z sądowych rozpraw niewątpliwe wiadomości".

Otwarcie rzeźni rzeczywiście było w mieście wielkim świętem.

"Cech rzeźnicki w Toruniu wyruszył dzisiaj o godzinie 11 przed południem w uroczystym pochodzie z esplanady ulicą Chełmińską dookoła ratusza i dalej ulicą Szeroką przez Nowemiasto do nowo urządzonej rzezalni nad szosą wiodącą do Lubicza - raportował polski dziennik dzień później. - Na czele orszaku jechał rycerz w średniowiecznej zbroi, reminiscencya dawniejszych urządzeń obronnych w mieście, dalej postępowała kapela, majstrowie rzeźniccy, czeladź w ubiorach masarskich, ucznie wiodący okazałe sztuki bydła opasowego ze złoconemi rogami i wieńcami dokoła piersi a wreszcie, na umajonych wozach rzeźnickich, tuczne wieprze, skopy i cielęta. Pomiędzy poszczególnemi oddziałami orszaku powiewały cechowe chorągwie. Na dziedzińcach rzezalni odbyło się nasamprzód ślachtowanie na próbę. Uroczystość rozpoczęła się przemową rządcy budowniczego Rehberga do nadburmistrza miasta p. Wisselincka i oddaniem mu kluczy. Nadburmistrz wygłosił potem przemowę do zebranych a mianowicie cechu rzeźnickiego, na którą odpowiedział p. Wakarecy, starszy majster w cechu".

Aleksander Wakarecy, którego potomkowie mieszkają w Toruniu do dziś, to również nasz stary znajomy. W latach 80. XIX wieku zbudował dla siebie i swojej rodziny zachowany do dziś dom przy Szosie Chełmińskiej 64.

Wielka przebudowa

Toruńska rzeźnia była kilka razy rozbudowywana. Jedna z takich inwestycji rozpoczęła się w 1908 roku i zakończyła trzy lata później. Pochłonęła 510 tysięcy marek. To wtedy doczekała się pierwszego w regionie stropu z żelbetonu. Efektowną, ozdobioną herbem Torunia konstrukcję, stworzył Reinhard Uebrick, jeden z najbardziej zasłużonych obywateli miasta z przełomu XIX i XX wieku. Elementy zadaszenia hali wjazdowej Uebrick przygotowywał w cementowni, jaką zbudował w 1902 roku przy ul. Pod Dębową Górą. Powstała ona w sąsiedztwie gazowni i wieży ciśnień na Mokrem. Później, po śmierci Uebricka budynki kupił król toruńskiego przemysłu spirytusowego Wolf Sultan, zaś od jego spadkobierców zakład odkupił Wacław Maćkowiak. Jeden z budynków cementowni jeszcze stoi. Jest to obiekt z pruskiego muru, ciekawe czy przetrwa nasze cywilizowane czasy?

Trwa głosowanie...

Czy wciąż przestrzegasz reżimu sanitarnego?

Rzeźnia ich nie przetrwała. Kilka dni temu przestała istnieć jedna z ostatnich jej pamiątek. Zakładowy mur został zburzony legalnie, na podstawie wszelkich możliwych zgód. Runął razem z solidarnościowymi hasłami wymalowanymi na nim tuż przed wybuchem stanu wojennego. Można było przynajmniej je zachować - o co wiele razy apelowaliśmy. Cóż z tego, że uchwalony pięć lat temu plan miejscowy muru od strony Szosy Lubickiej nie przewidywał? Tego typu pamiątka była dostatecznym powodem, aby plan zmienić. Można było zostawić tylko fragment muru z napisami. Ostatecznie, można było również te kawałki ceglanej ściany przenieść. Kilka lat temu byliśmy zresztą świadkami takiej operacji. Podczas prac przy nowym moście budowlańcy znaleźli mur z napisem "Wrona skona". Przenieśli go pod Wydział Prawa UMK, gdzie litery z czasów stanu wojennego zostały spłukane przez deszcz, zaś w sam mur wjechała śmieciarka. Tak, przyszłe pokolenia, czytając o tym co się u nas działo, będą się łapały za głowy.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie