Toruń. Chemicy na usługach narkobiznesu. Z tytułem magistra lub... wiedzą z internetu

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Tak wyglądało rozbicie przez CBŚP fabryczki narkotyków na lewobrzeżu w Toruniu. Prowadził ją "chemik" Mariusz P. - z zawodu budowlaniec, chemiczną wiedzę czerpiący z internetu. Niedawno Sąd Okręgowy w Toruniu skazał go na 7 lat więzienia.
Tak wyglądało rozbicie przez CBŚP fabryczki narkotyków na lewobrzeżu w Toruniu. Prowadził ją "chemik" Mariusz P. - z zawodu budowlaniec, chemiczną wiedzę czerpiący z internetu. Niedawno Sąd Okręgowy w Toruniu skazał go na 7 lat więzienia. CBŚP
"Chemicy" - tak mówi się o przestępcach, którzy w narkobiznesie zajmują się produkcją narkotyków. Niektórzy naprawdę mają tytuł magistra chemii, tak jak Krzysztof K., który "pracował" w rozbitym niedawno laboratorium na działkach św. Józefa w Toruniu. Inni wiedzy szukają w internecie. Tak skutecznie, jak np. Mariusz P., który fabryczkę miał na lewobrzeżu. Właśnie usłyszał wyrok: 7 lat więzienia.

Zobacz wideo: Nowe mandaty od straży miejskiej - mają większe uprawnienia.

Zacznijmy od historii najnowszej. Niedawno CBŚP rozbiło narkotykowe laboratorium na działkach św. Józefa w Torunia i drugie w gminie Łasin pod Grudziądzem. Oba prowadził 36-letni Krzysztof K., chemik z wyższym wykształceniem. Czy sprawnością doścignął słynnego "Profesora", czyli nauczyciela chemii Ryszarda J., mającego rzekomo produkować amfetaminę niespotykanej czystości?

Chemik oderwany od roboty na działkach św. Józefa

W pomieszczeniach, do których funkcjonariusze wkroczyli w Toruniu i Łasinie, znaleźli całą linię produkcyjną, 200 litrów odczynników służących głównie do produkcji BMK oraz 9 kilogramów mefedronu. (Wyjaśnijmy tu od razu, że BMK to półprodukt, który służy do wytwarzania amfetaminy i metaamfetaminy). Krzysztofa K. oderwano od roboty - mefedron był jeszcze wilgotny...

Polecamy

Mężczyzna został zatrzymany, usłyszał zarzut wytwarzania dużej ilości narkotyków i tymczasowo aresztowany.

- Ten podejrzany jest z wykształcenia chemikiem. Nie był karany, mieszka w Toruniu. Nie był jednak właścicielem posesji w Toruniu i Łasinie, gdzie ujawniono dowody przestępstwa - przekazuje nam prokurator Andrzej Kukawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Nikt w narkobiznesie na taką skalę nie działa sam. Z kim zatem współpracował toruński chemik? Prokuratura zapewnia, że "prowadzone są intensywne czynności dowodowe". Być może doprowadzą śledczych do kolejnych osób. Na razie za kraty jako aresztant powędrował magister Krzysztof K.

Budowlaniec, który stał się "chemikiem". Fabryczkę miał w Toruniu na lewobrzeżu

Śledczy dobrze wiedzą, że w dzisiejszych czasach instrukcje dotyczące np. wytwarzania amfetaminy znaleźć można w internecie. Chemiczną wiedzę na użytek narkobiznesu bardziej doświadczeni przestępcy przekazują też amatorom. Niektórzy są w stanie teorię i praktykę opanować na całkiem satysfakcjonującym poziomie. Tak było w przypadku 53-letniego obecnie Mariusza P.

Ten "chemik" z zawodu jest budowlańcem. Mieszkał na Bydgoskim Przedmieściu w Toruniu, a główną działalność produkcyjną prowadził na lewobrzeżu, w wynajmowanym domu. Posiłkował się wiedzą z internetu. Ta narkotykowa fabryczka w Toruniu rozbita została przez funkcjonariuszy CBŚP wiosną 2019 roku. Kryminalni działali na polecenie Prokuratury Okręgowej w Zamościu - to wątki ich śledztwa wiodły do naszego miasta.

- Likwidując to laboratorium policjanci CBŚP zabezpieczyli 4 litry płynnej amfetaminy, a także kwasy, odczynniki chemiczne oraz naczynia i narzędzia służące do jej produkcji. Policjanci znaleźli także 4,5 kg amfetaminy, kilogram marihuany i 160 gramów kokainy - podało wówczas w komunikacie CBŚP.

Mariusz P., który jako "chemik" obsługiwał tę fabryczkę, proces miał przed Sądem Okręgowym w Toruniu. Niedawno usłyszał wyrok: 7 lat bezwzględnego więzienia.

Polecamy

Pamiętny "chemik" z ulicy Wąskiej na starówce w Toruniu

W pamięci toruńskich śledczych zapadł też "chemik" z ulicy Wąskiej na starówce. Duże ilości narkotyków i prekursora BMK odnaleziono tutaj w grudniu 2011 roku. Manufaktura mieściła się w piwnicy jednego z domów. Zatrzymano wówczas kilka osób, w tym "chemika". Mężczyźni usłyszeli zarzuty wytwarzania dużej ilości substancji odurzających, ale ostatecznie skazani zostali "tylko" za posiadanie 3,5 litra prekursora BMK oraz wytworzenie zaledwie 15 gramów amfetaminy - tyle im udowodniono.

Prawomocny wyrok dotyczący tej historii z ulicy Wąskiej wydał 4 maja 2019 roku Sąd Apelacyjny w Gdańsku. Marek D., mający obecnie 66 lat, skazany został na 3 lata więzienia. Podobną karę sąd wymierzył Marcinowi G., mającemu dziś 40 lat. Jego też wysłał na 3 lata za kraty, dokładające jeszcze 2500 zł grzywny.

Najbardziej znany w kraju chemik? "Profesor" Ryszard J., nauczyciel chemii

Najbardziej znanym w Polsce chemikiem na usługach narkobiznesu bezapelacyjnie jest Ryszard J., pseudonim "Profesor". To 69-letni były nauczyciel chemii. W ubiegłym roku Prokuratura Krajowa skierowała przeciwko niemu i 13 innym osobom akt oskarżenia do sądu za zorganizowanie produkcji amfetaminy w Gdańsku (lata 2016-2018).

- Produkcja narkotyków odbywała się przy wykorzystaniu różnych metod produkcji oraz skonstruowanych linii technologicznych opracowanych przez znanego w środowisku przestępczym oraz karanego w Polsce i poza granicami kraju chemika Ryszarda J., posługującego się pseudonimem "Profesor" - przekazała prokuratura.

"Profesor" organom ścigania znany jest jednak od lat. Na nagłówki polskich i zagranicznych mediów trafił w 2014 roku. Został zatrzymany na terenie Wielkiej Brytanii podczas prac w laboratorium ukrytym w przydomowym bunkrze w Grantham. Według brytyjskich śledczych, cytowanych później przez anglojęzyczne portale informacyjne, Ryszard J. miał produkować amfetaminę o niespotykanej dotąd czystości, a w ciągu zaledwie 48 godzin potrafił wytworzyć narkotyki o wartości 4 mln zł.

W Anglii "Profesora" skazano na 9 lat więzienia. Wcześniej, bo w 2003 roku, Sąd Okręgowy w Kielcach skazał Ryszarda J. również na 9 lat więzienia za wyprodukowanie znacznej ilości narkotyków. Sąd uznał, że "Profesor" wytworzył "dziesiątki tysięcy" tabletek ecstasy w laboratorium w Bliżynie koło Skarżyska-Kamiennej, które znajdowało się w domu drugiego oskarżonego. Narkotyki trafiały między innymi Austrii i Danii.

"Żal ogromny, że ludzie z tak niebagatelną inteligencją, wielką wiedzą i obyciem w świecie, całą swoją energię spożytkowali na coś tak hańbiącego, jak produkcja narkotyków" – mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Adam Kabziński w 2003 roku.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie