Stan zdrowia Mateusza Oźminy z Przysieka się poprawia. Są nowe wieści ze Stanów!

Paulina Błaszkiewicz
Paulina Błaszkiewicz
Jedenastoletni Mateusz z Przysieka od ponad roku przebywa w klinice w Ohio. Chłopiec dzielnie walczy z chorobą nowotworową
Jedenastoletni Mateusz z Przysieka od ponad roku przebywa w klinice w Ohio. Chłopiec dzielnie walczy z chorobą nowotworową Facebook
Na takie wieści czekała cała "armia Mateusza", czyli grupa kilkunastu tysięcy osób na Facebooku, która wspiera jedenastolatka z Przysieka w walce z nowotworem. Dzięki ich pomocy na leczenie chłopca w Stanach Zjednoczonych udało się zebrać ok. 7 milionów złotych. Mateusz w klinice w Ohio przebywa od kwietnia 2020 roku. Towarzyszą mu rodzice. Nikt nie jest w stanie przewidzieć, kiedy rodzina Oźminów wróci do Polski, ale wiele wskazuje na to, że wszystko zmierza ku dobremu.

Zobacz video: Rozbudowa szpitala Biziela w Bydgoszczy

- Doświadczyliśmy kolejnego cudu, bo nie musimy już codziennie podawać Matiemu płytek krwi, i nie pamiętam kiedy miał ostatnio transfuzję. W jego wypadku to coś wielkiego i napawa optymizmem, że może system odpornościowy zaczyna wreszcie powoli pracować na korzyść naszego wojownika, a nie przeciwko niemu. Nawet ostatnio przebyty wirus nie zakończył się powrotem na OIOM tylko znający problem lekarze poradzili sobie z nim na oddziale onkologii. Znów idziemy w dobrym kierunku i nie cofamy się - napisała Agnieszka Oźmina, mama Mateusza w mediach społecznościowych.

Długa i trudna walka

O historii jedenastolatka z Przysieka ze wznową guza mózgu, dla którego w Polsce wyczerpały się możliwości leczenia piszemy od samego początku. A dokładnie od kwietnia 2020 roku, gdy na początku pandemii; w sieci pojawiła się zbiórka na leczenie chłopca. Wsparło ją kilkanaście tysięcy osób. Dzięki ich wsparciu udało się zebrać najpierw cztery, a potem kolejne trzy miliony złotych. Po kilkunastu miesiącach wyczerpującego leczenia wreszcie widać poprawę. Mateusz czuje się lepiej, ale zarówno lekarze ze Stanów jak i rodzice chłopca nie wybiegają za daleko w przyszłość, by nie zapeszyć.

Mateusz zaskakuje wszystkich

- Nasz Wojownik walczy każdego dnia z własnymi słabościami i trudnościami, bólem, zniechęceniem i powoli wraca do sił. Nikt nie robi tu względem Matiego dalekosiężnych planów, bo zarówno dobre jak i złe rzeczy i przewidywania nigdy się nie spełniły. Mati to Mati i już nie raz pokazał, że medyczne wytyczne i książkowe reguły tu nie działają. Nasz wojownik podąża własną ścieżką. Zatem bez pośpiechu, każdego dnia na nowo, wyznaczamy sobie plan i dziękujemy Bogu, za wszystko co się udało. Płuca Mateusza pracują bez zarzutu, nie musi być dializowany, nie ma drenów. Jeszcze nie tak dawno temu było to nie do pomyślenia - opowiada mama chłopca.

Jego leczenie trwa. Mateusza na pewno czeka jeszcze jedna operacja, ale zarówno on jak i rodzice są nastawieni pozytywnie. Cieszą ich małe rzecz jak m.in. to, że chłopiec może samodzielnie jeść, czy wyjść na spacer z rodzicami. Wcześniej to było niemożliwe, ponieważ choroba i leczenie m.in. sterydami sprawiły, że masa mięśniowa została całkowicie zniszczona. Po raz kolejny trzeba ją odbudować.

-Jest to bardzo frustrujące, bo ile razy można przez to samo przechodzić i uczyć się chodzić? - pyta Agnieszka Oźmina, dodając, że mimo wszystko trzeba iść do przodu, a cuda się zdarzają, tylko trzeba mocno w to wierzyć.

W Polsce nikt nie chciał go leczyć

To, co teraz dzieje się z Mateuszem z Przysieka faktycznie można nazwać cudem. Przypomnijmy, że w Polsce nikt nie chciał go leczyć. Lekarze proponowali leczenie bólu, a z tym rodzice Mateusza nie mogli się pogodzić. Na własną rękę zaczęli szukać szansy dla swojego dziecka. I znaleźli - w klinice w Ohio.

-13 lutego 2020 roku dowiedzieliśmy się, że markery nowotworowe rosną i guz dał przerzuty. Przy wznowie, szanse na wyleczenie w Polsce są równe zeru! Nie mamy innego wyjścia, dlatego wołamy o ratunek! Musimy wyjechać – teraz, kiedy wszystkie granice zamknięte, musimy dotrzeć do lekarzy, którzy potrafią uratować życie naszego dziecka. Operacja w Stanach Zjednoczonych to w tej chwili jedyna szansa dla Mateusza! - mówili rodzice jedenastoletniego chłopca na początku pandemii.

Mateusz jest leczony w Stanach Zjednoczonych od ponad roku. Dopiero dziś widać światełko w tunelu, którego oczekuje wielu rodziców chorych dzieci w Polsce.

Przykład dla innych

Guzy mózgu należą do jednych z najczęstszych nowotworów wieku dziecięcego. Pierwsze objawy, że dzieje się coś złego mogą pojawić się z dnia na dzień. Tak było w przypadku Mateusza, który w maju 2019 roku, będąc w szkole nagle poczuł się źle. Bardzo bolała go głowa i zaczął wymiotować. Badania chłopca nie wykazywały niczego niepokojącego, dopóki nie przyszyły wyniki tomografii. Wówczas okazało się, że w głowie Mateusza znajdował się guz wielkości cytryny. Po dziewięciu miesiącach okazało się, że choroba wróciła. Rodzina Mateusza nie ma wątpliwości, że gdyby nie wyjazd do Stanów to mógłby się spełnić najczarniejszy scenariusz w ich życiu.

Całej trójce od kilkunastu miesięcy żyje się trudno z dala od rodziny. W Przysieku zostali dziadkowie Mateusza i młodszy syn państwa Oźminów, który czeka na powrót brata i rodziców. Ci obiecali, że wrócą do Polski ze zdrowym dzieckiem. Tysiące ludzi trzyma kciuki za to, by udało im się spełnić tę obietnicę.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie