Skandal w toruńskiej adwokaturze! Mecenas z wyrokiem więzienia może pracować

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Niedawno Maciej I.-P. został prawomocnie skazany za poplecznictwo. Dokładniej za wynoszenie grypsów z aresztu od gangstera Marcina B., prawej ręki Henryka L. "Lewatywy" Archiwum Polska Press
Toruński adwokat Maciej I.-P. został prawomocnie skazany na rok więzienia w zawieszeniu za wynoszenie grypsów od gangstera. Sąd nie zakazał mu jednak wykonywania zawodu, a Okręgowa Rada Adwokacka nie podjęła dotąd postępowania dyscyplinarnego. Bo w radzie zasiada ojciec skazanego?

- Jeśli ludzie mają nas, adwokatów, szanować, to władze muszą zareagować. Obojętnie o czyjego syna tutaj chodzi nie wolno sprawy zamiatać pod dywan - komentują toruńscy mecenasi. I przypominają, że oprócz Kodeksu Karnego, na podstawie którego został skazany Maciej I.-P. istnieje jeszcze Kodeks Etyki Adwokackiej. Obowiązuje też aplikantów.

Dlaczego w adwokaturze wrze?

Ojciec 35-letniego adwokata pełni kierowniczą funkcję w Okręgowej Radzie Adwokackiej w Toruniu. Zasłużona i związana z prawem jest zresztą cała rodzina. Niedawno Maciej I.-P. został prawomocnie skazany za poplecznictwo. Dokładniej za wynoszenie grypsów z aresztu od gangstera Marcina B., prawej ręki Henryka L. "Lewatywy", i utrudnianie w ten sposób pracy prokuraturze. (Zdarzenia miały miejsce w roku 2011, gdy prawnik miał 24 lata).

Warto przeczytać

Ponieważ działo się to w Chełmnie, pierwszy wyrok zapadł w tamtejszym sądzie rejonowym: 3 miesiące więzienia w zawieszeniu na rok próby. W Toruniu karę zaostrzono do 1 roku więzienia z tym samym zawieszeniem. Sąd Okręgowy wyrok wydał 12 marca br. W orzeczeniu nie ma jednak mowy o zakazie wykonywania zawodu dla mecenasa.

Już to budzi zdziwienie wielu toruńskich prawników. O pomyłce mowy nie ma, bo Sąd Okręgowy w Toruniu ćwiczył już temat adwokatów łamiących prawo. W przypadku znanej mecenas Marii J., skazanej prawomocnie za oszustwa, o zakazie wykonywania zawodu nie zapomniał. W przypadku młodego mecenasa kaliber przewinienia jest jednak inny, łagodniejszy.

Najgorętsze dyskusje w palestrze budzi jednak brak reakcji na prawomocny wyrok ze strony Okręgowej Rady Adwokackiej. To ona władna jest dyscyplinarnie zająć się sprawą. A tymczasem...

Adwokat Ryszard Szczygielski, rzecznik dyscyplinarny ORA w Toruniu tłumaczy, że postępowanie dyscyplinarne wobec Macieja I.-P. było wszczęte już dawno, gdy tylko prokuratura przekazała radzie informacje o zarzutach wobec prawnika. - Toczyło się, a następnie zostało zawieszone w oczekiwaniu na prawomocne rozstrzygniecie karne. O tym, że zapadł prawomocny wyrok Okręgowa Rada Adwokacka dowiedziała się z mediów. Nie poinformował nas o tym sąd (nie ma takiego obowiązku), ani też sam skazany (też nie ma). Obecnie posiadamy wiedzę z doniesień medialnych. Jako rzecznik dyscyplinarny rozważę podjęcie zawieszonego postępowania - mówi adwokat Szczygielski.

Polecamy

Postępowanie dyscyplinarne może skutkować tym, że rzecznik skieruje akt oskarżenia przeciwko adwokatowi do Sądu Dyscyplinarnego przy ORA w Toruniu. Ten, jeśli uzna jego winę, do dyspozycji ma wachlarz kar: od upomnienia przez karę pieniężną, zawieszenie w czynnościach zawodowych aż po wydalenie z zawodu (mówi o tym rozdział VIII ustawy Prawo o adwokaturze). Ale, uwaga! Od takiej kary prawnik ma jednak prawo się odwołać wyżej - do Sądu Dyscyplinarnego przy Naczelnej Radzie Adwokackiej. Dopiero jego wyrok jest wówczas prawomocny.

Podsumowując: oczekiwanie tego, że Maciej I.-P. rychło zostanie przynajmniej zawieszony w wykonywaniu zawodu adwokata na jakiś czas jest płonne, bo całość procedury dyscyplinarnej jest długotrwała. Poza tym, jak się wydaje, w Toruniu nikt się z nią specjalnie nie spieszy. Od wydania prawomocnego wyroku karnego minęły już przecież ponad 3 miesiące...

ORA w Toruniu zapewnia jednak, że problemu nie pomija ani nie bagatelizuje. podjęcie zawieszonego postępowania dyscyplinarnego nastąpi - zapewnia adwokat Ewa Wielińska, rzeczniczka prasowa ORA. - Oczywiście, organy samorządu adwokackiego wiąże wydane w postępowaniu karnym orzeczenie, ale sprawa rozpoznawana będzie także w aspekcie naruszenia zasad etyki adwokackiej i godności wykonywania zawodu. W czasie popełnienia tego czynu pan Maciej I.-P. dopiero rozpoczynał swoją drogę zawodową. Był aplikantem I roku, wszystkie swoje czynności wykonywał na polecenie i pod nadzorem patrona. Od tego czasu ukończył aplikację adwokacką, a równocześnie studia doktoranckie na UMK. Bardzo dobrze zdał egzamin adwokacki oraz uzyskał stopień doktora nauk prawnych; od kilku lat samodzielnie wykonuje zawód adwokata. W naszym samorządzie przypadek ten powinien wywołać dyskusję o zasadach praktycznego kształcenia aplikantów. Jedno jest pewne – w ukształtowanym tradycją i ustawą, prawidłowo działającym systemie patronatu taka historia w ogóle nie powinna się wydarzyć.

Dodajmy, że w krytycznym 2011 roku patronem młodego aplikanta był doświadczony toruński adwokat, o bardzo znanym nazwisku. O jego odpowiedzialności w całej tej sprawie dyskusje w palestrze też nie ustają.

Do sprawy w "Nowościach" wrócimy.

Stanowcze „nie” zmianom w przepisach

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie