Polecamy

Koszmarne wypadki przy pracy w Głogowie i Toruniu! © Polska Press/Zdjęcie ilustracyjne
[2/7]

Koszmarne wypadki przy pracy w Głogowie i Toruniu!

Wypadki przy pracy zdarzają się nawet w najlepszych firmach. Niedawno do dramatu doszło w znanej piekarni Rumińskich w Głogowie pod Toruniem. To był piątek, 24 stycznia, okolice godziny 9.50. Jak podaje w swoim raporcie Okręgowy Inspektorat Pracy, mężczyzna czyścił lej magazynowy przy automatycznym dozowniku ciasta. Robił to jednak bez wyłączenia napędu maszyny. Prawdopodobnie dla wygody i zaoszczędzenia czasu. Wyjaśnienia jednak wymaga, czy z własnej inicjatywy, czy też była to przyjęta i akceptowana przez kierownictwo piekarni praktyka.

- Doszło do pochwycenia palców prawej dłoni przez obracające się walce. W wyniku tego zdarzenia doszło do zmiażdżenia palców pracownika - przekazuje inspekcja pracy. Dodając, że o wypadku powiadomiona została przez policję. PIP wszczęła swoje postępowanie wyjaśniające, by ustalić przyczynę i okoliczności wypadku.

Zobacz też:

Areszt za nocny atak na obcokrajowców w Toruniu
Straż Miejska w Toruniu rekrutuje. Zobacz wymagania i zarobki
Utrudnienia na drogach w Toruniu. To trzeba wiedzieć


Krzysztof Rumiński, właściciel piekarni, ubolewa nad wypadkiem. Tym bardziej że poszkodowany pracownik to młodociany. W rozmowie z "Nowościami" przedsiębiorca podkreśla jednak, że prokuratura i Państwowa Inspekcja Pracy dopiero zaczęły badać zdarzenie i jest zdecydowanie za wcześnie, by cokolwiek mówić o jego przyczynach. - Jestem zdania, że wina zawsze leży po dwóch stronach. Tyle na razie mogę powiedzieć - kończy Krzysztof Rumiński.



Kolejne dramaty w pracy. Tym razem w piekarni Rumińskich w Głogowie i zakładzie przy ul. Skłodowskiej-Curie w Toruniu. Maszyny wciągnęły pracownikom ręce. - Wina zawsze leży po dwóch stronach - uważa Krzysztof Rumiński, właściciel piekarni w Głogowie.

Najnowsze wiadomości

reklama