Konflikt Bydgoszczy i Torunia o śmieci. Zarząd toruńskiego MPO liczy na rozsądek władz zarządcy bydgoskiej spalarni

Marek Nienartowicz
Marek Nienartowicz
fot. grzegorz olkowski / polska press
Zarząd Miejskiego Przedsiębiorstwa Oczyszczania liczy na porozumienie z firmą ProNatura z Bydgoszczy. Władze tej drugiej zapowiedziały, że od 20 kwietnia nie będą przyjmować śmieci z Torunia i okolicy do spalarni. W ten sposób chcą wymusić wyższą stawkę za tę usługę.

Najniższe emerytury i renty po waloryzacji w 2021 roku

Przypomnijmy, że władze ProNatury, wspierane przez władze Bydgoszczy, taką zapowiedź złożyły w czwartek. Prezes Konrad Mikołajski oznajmił, że 20 kwietnia firma zamknie stację przeładunkową w Toruniu i nie będzie przyjmować odbieranych przez MPO śmieci od mieszkańców Torunia i podtoruńskich gmin, które powinny trafić do spalarni. Powodem ma być to, że MPO nie opłaca w całości faktur.

Cena bez zgody Torunia

Chodzi o rachunki za styczeń i luty. MPO zapłaciło za śmieci oddane do bydgoskiej spalarni zarządzanej przez ProNaturę około 2,5 miliona złotych, a powinno – według bydgoskiej firmy - o 250 tys. zł więcej. Skąd się ta druga suma wzięła?

ProNatura podniosła od stycznia stawkę za tonę śmieci dostarczanych do spalarni – z 258 złotych do 285 złotych. Tyle że ją narzuciła, bez zgody MPO.

Tymczasem w porozumieniu władz Bydgoszczy i Torunia z 2009 roku o budowie spalarni dla śmieci z obu miast zapisano, że taka zgoda jest niezbędna. ProNatura powołuje się na inny, ogólny zapis – o tym, że może ustalić stawkę „z uwzględnieniem wszystkich elementów przychodów i i kosztów”.

Głos w tej sprawie zabrały już władze Torunia. Postawę Bydgoszczy określiły jako szantaż. Podkreśliły, że rozmowy w sprawie stawki za cenę śmieci dostarczanych do spalarni ciągle trwają. Wskazały, że bydgoska strona nie przyjmuje propozycji Torunia oraz na to, że cena powinna uwzględniać trudną sytuację gospodarczą spowodowaną przez pandemię koronawirusa.
Oświadczenie wydał też zarząd MPO. Podkreślono w nim, że miejska spółka reguluje na bieżąco rachunki według stawki ustalonej w przeszłości przez obie strony.

Nasza spółka jednoznacznie oświadczała, iż jako podmiot, którego jedynym właścicielem jest Gmina Miasta Toruń nie może dokonać zapłaty za wykonane przez jej bydgoskiego partnera handlowego usługi w wysokości wyższej od kwoty jednoznacznie określonej przez obie gminy. Do chwili obecnej trwają bowiem negocjacje Gminy Miasta Toruń z Miastem Bydgoszcz w zakresie ustalenia wysokości stawki za odbiór odpadów przekazywanych do usytuowanej na terenie Bydgoszczy spalarni (tzw. ceny na bramie) – czytamy w oświadczeniu zarządu MPO.

To jest szantaż i medialna zagrywka

Co ciekawe, w czwartek, a więc w dniu, gdy władze ProNatury złożyły swoją zapowiedź, do MPO wpłynęło pismo z tej firmy. Podkreślono w nim wolę dalszych rozmów. Toruńska spółka natychmiast odpowiedziała, że chce je kontynuować.

-Tym samym nadal jesteśmy przekonani, iż ze strony ProNatury nie nastąpią jakiekolwiek działania, których skutki mogłyby mieć negatywny wpływ na gospodarkę odpadami komunalnymi – stwierdził zarząd MPO.

Wychodzi więc na to, że zapowiedź ProNatury była tylko zagrywką medialną i elementem negocjacyjnego szantażu. Prezes MPO, Piotr Rozwadowski liczy na porozumienie. Nie zakłada, by śmieci z Torunia i okolicy nie zostały odebrane i przekazane do spalarni. Także dlatego, że ich dostawy były warunkiem pozyskania unijnych pieniędzy na jej budowę i gwarantowały opłacalność inwestycji.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie