Jak Niemcy, za szwedzkie pieniądze, remontowali pomnik siostry polskiego króla

Szymon Spandowski
Szymon Spandowski
W pierwszej połowie maja 1902 roku, po gruntownej renowacji została ponownie otwarta kawiarnia "Kaiserkrone".
W pierwszej połowie maja 1902 roku, po gruntownej renowacji została ponownie otwarta kawiarnia "Kaiserkrone". Z archiwum Szymona Spandowskiego
Udostępnij:
Sto dwadzieścia lat temu na toruńskim poligonie żołnierze zajmowali się puszczaniem latawców. Lubownicy przyrody wyruszali parostatkiem w piękny rejs do Czerniewic. Ci, którzy nie przepadali za pływaniem, musieli poczekać kilka dni na pierwszy pociąg piknikowy. Jeżeli było ich na to stać, mogli sobie umilić ten czas, siedząc w ponownie otwartej kawiarni "Kaiserkrone". Gdzie ona była? U zbiegu trzech toruńskich ulic.

Świętej pamięci pan Roch Gumiński, który na początku września 1939 roku był łącznikiem prezydenta Leona Raszei, opowiadał kiedyś, że przed wojną żołnierze z toruńskiej jednostki balonowej przychodzili czasami na ulicę Franciszkańską, aby napełnić balon gazem z tamtejszego zbiornika. Zbiornik znajdował się tam, gdzie dziś jest Planetarium, zaś hala balonowa była tam, gdzie dziś jest hala sportowa przy Bema. Nie mieli zatem daleko, wracając wyglądali jednak dość komicznie - kilku rosłych chłopów spacerowało przez Chełmińskie Przedmieście, trzymając w rękach liny i holując w ten sposób szybujący nad ich głowami spory balonik. Cóż, na początku XX stulecia żołnierze biegali po toruńskim poligonie z latawcami...

"W ubiegłą sobotę po południu ćwiczyło się wojsko w puszczaniu latawców - informowała 120 lat temu "Gazeta Toruńska". - Władze wojskowe mniemają, że latawce zastąpią miejsce kosztownych balonów używanych jako tarczy ruchomych".

Kiedy w Toruniu został wprowadzony zakaz puszczania latawców?

Na marginesie warto dodać, że kiedyś latawce były znacznie bardziej popularne i różnorodne niż dziś. Zastosowanie również miały szersze, nie tylko rozrywkowe. Kiedy wybuchła I wojna światowa i w Twierdzy Toruń ogłoszono alarm, władze wojskowe wprowadziły m.in. kategoryczny zakaz puszczania latawców.

W 1902 roku o wielkim światowym konflikcie nikt jednak jeszcze nie myślał. Wojenne nuty rzecz jasna tu i tam cały czas pobrzękiwały, ale nie układało się z nich requiem dla ludzkości. W toruńskich gazetach pojawiały się spekulacje na temat konfliktu, do jakiego w najbliższych latach mogłoby dojść między Rosją i Japonią. Wiosną A. D. 1902 gazety rozpisywały się również bardzo szeroko o aferze szpiegowskiej, która zachwiała dobrymi relacjami panującymi do tej pory między Berlinem i Petersburgiem i wstrząsnęła rosyjską armią. O co poszło? Okazało się, że pułkownik Grimm, szef sztabu warszawskiego okręgu wojskowego sprzedawał Niemcom najtajniejsze dokumenty rosyjskiej armii, z planem mobilizacji na wypadek wojny z Niemcami oraz symulacją wspólnych rosyjsko-francuskich działań wojennych włącznie.

Co w maju 1902 roku przywiały wiatry z Afryki?

Generalnie jednak nastroje były optymistyczne. Z południowej Afryki wiatry, a raczej gazety, niosły nadzieję na rychłe zakończenie trwającej od 1899 roku krwawej wojny burskiej. Brytyjczycy już kilka razy ogłaszali, że są o krok od ostatecznego zwycięstwa, ale jakoś tak zawsze im się ono wymykało. W marcu 1902 roku Burowie pobili agresorów pod De Klipdrift, ranny dowódca brytyjskiego oddziału, generał Methuen dostał się do niewoli. Cytowane przez toruńską prasę londyńskie gazety dopingowały polityków, aby nie ociągali się, zagwarantowali Burom samorząd, odszkodowania za zniszczone przez wojska brytyjskie farmy i jak najszybciej podpisali pokój. W ten sposób, dzięki wielkiej determinacji i odwadze, afrykanerzy z dwóch małych państewek na końcu świata, napadnięci przez wojska największego imperium tamtych czasów, upokorzyli agresora.

Jakie informacje przekazał Reuters na temat polskiej księżnej?

Wśród informacji, jakie w maju 1902 roku płynęły z południowej Afryki, znalazła się także depesza wysłana z biura Reutersa w Kapsztadzie. Agencja donosiła, że księżna Katarzyna Radziwiłłowa została tam skazana na dwa lata więzienia za fałszerstwo weksli z podpisem Cecila Rhodesa. Katarzyna z Rzewuskich Radziwiłłowa była niezwykłą kobietą, jej historia jednak wykracza poza nasze lokalne ramy. My za nie wychodzić nie musimy, w Toruniu wszak spoczywa jedna z najwybitniejszych kobiet swojej epoki.

"Odnowieniem pomnika Anny Wazównej w kościele Najśw. Maryi Panny zajęło się tutejsze niemieckie towarzystwo naukowe Copernicusverein. Na odnowienie otoczenia pomnika księżniczki szwedzkiej wydano dotychczas 700 marek, fundusz zawiera jeszcze 300 marek, które starczyć mają na koszta odnowienia pomnika samego - informowała "Gazeta Toruńska" 11 maja 1902 roku. - Nawiasowo dodając, niemieckie towarzystwo naukowe rozporządza pieniędzmi szwedzkimi, bo na odnowienie pomnika urządzono w Szwecyi składkę".

To prawda, o tej zbiórce toruńska prasa informowała na początku 1900 roku. Zaangażowała się w nią rodzina królewska, królowa Szwecji wyłożyła 200, zaś następczyni tronu 50 koron. Renowacja była konieczna, ponieważ grobowiec królewny (a nie jak pisała "Gazeta" księżniczki, był w bardzo złym stanie.

Gdzie w Toruniu znajdowała się kawiarnia "Kaiserkrone"?

W tym przypadku na efekty zabiegów konserwatorskich trzeba było jeszcze poczekać, natomiast kawiarnia "Kaiserkrone" właśnie otwierała swoje podwoje po remoncie.

"Kawiarnia "Kaiserkrone" przeszła na własność firmy Mayer & Scheibe. Donoszą nam, że lokal został gruntownie odnowiony - chwaliła się swoimi informacjami "Gazeta Toruńska" 120 lat temu . - Kierownictwo kawiarni spoczywa w ręku doświadczonego wiedeńczyka, który już prowadził wielkie kawiarnie w Wiedniu, Berlinie etc. Aby zapewnić publiczności dobrą usługę, najęto wyborną służbę. Jest przeto nadzieja, że kawiarnia "Kaiserkrone" niebawem wróci do dawnego znaczenia i będzie lokalem nie tylko godnym widzenia, ale też wykwintnym".

Kiedy ona zdążyła tak upaść? Przecież została otwarta raptem niecałe dwa lata wcześniej. Powstała w kamienicy świeżo wybudowanej u zbiegu ul. Elżbiety, Garbar i Szerokiej. Wtedy Garbary były tylko jedne - te obecnie Wielkie, ulica Elżbiety to obecna Królowej Jadwigi, zaś kawiarnia "Kaiserkrone" mieściła się tam, gdzie dziś jest empik.

W jaki sposób letnicy mogli dotrzeć do Czerniewic?

W odnowionym lokalu pierwsi klienci złożyli zamówienia 8 maja 1902 roku. Otwarcie kawiarni zbiegło się z inauguracją sezonu wycieczkowego.

"Pierwsza latoś wycieczka parowcem do Czerniewic odbędzie się w czwartek, w święto Wniebowstąpienia - informowała dzień wcześniej "Gazeta Toruńska". - Parowiec wyjedzie o pół do 3 po południu. Lubownikom pięknej przyrody i podróży statkiem po Wiśle nastręcza się sposobność miłego spędzenia popołudnia świątecznego. Gospodarzem zakładu kąpielowego jest pan Ośmiałowski, który już tak wcześnie zdołał zakład urządzić odpowiednio, aby pobyt w nim uczynić gościom miłym".

Który zakład? Chodziło o kąpielisko, czy o cały kurort? Bo ten przecież należał do Józefa Modrzejewskiego.
Lubowonicy pięknej przyrody mieli popłynąć do Czerniewic na pokładzie statku "Zufriedenheit", który został zbudowany w stoczni bydgoskiej na zamówienie toruńskiego armatora A. Paruszewskiego i przypłynął do Torunia w lipcu 1901 roku.

Wspomniany wcześniej Józef Modrzejewski nie tylko zorganizował w Czerniewicach uzdrowisko, ale również zadbał o to, aby kuracjusze mogli do niego dotrzeć pociągiem. Przystanek kolejowy również został otwarty w lipcu A. D. 1901. W roku 1902 Czerniewice znalazły się na trasie sezonowego pociągu turystycznego.

O której odjeżdżał z Torunia pociąg piknikowy do Otłoczyna?

"Niedzielne pociągi nadzwyczajne do Czerniewic i Otłoczyna kursować będą w latosim półroczu latowym. Urząd kolejowy ogłasza w tej sprawie, że pociągi będą kursować w niedziele i święta z dworców miejskiego i głównego w czasie od 15 maja do 15 września - donosił polski dziennik 120 lat temu. - Bilety będą wydawane za cenę zwyczajną. Dla dzieci zniżono taryfę. Pociąg wyjeżdża z dworca miejskiego o godz. 3 po południu, z dworca głównego o 3.19, a przyjeżdża do Otłoczyna o godz. 3.42 po poł. Pociąg ten przybywa do Torunia o godz. 9.42 wieczorem."

Pociąg piknikowy wracający do miasta przed godz. 22, sklepy otwarte do godz. 21, a czasami jeszcze dłużej... Zegar, który wyznaczał naszym przodkom rytm dnia był bardzo podobny do zegarów z południa Europy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Nasze Miasto
Dodaj ogłoszenie