Dziki w Toruniu. Myśliwi strzelają, a mieszkańcy dokarmiają. Zobacz wideo!

Sara Watrak
Sara Watrak
nadesłane/facebook.com
Już blisko pół roku Toruń zmaga się z problemem dzików. W ostatnich dniach zauważono je m.in. przy ul. Dziewulskiego, Szosie Lubickiej, Srebrnego czy Łyskowskiego. Mieszkańcy regularnie publikują nowe fotografie i filmy, na których widać, jak zwierzęta spacerują pod blokami i między samochodami, a także zaglądają na place zabaw dla dzieci. Niestety, na nagraniach nietrudno dostrzec, że niektórzy torunianie sami zapraszają dziki do miasta. Zrzucają jedzenie z balkonów, nie zamykają śmietników, a niektórzy wystawiają zwierzętom miski lub garnki pełne pyszności tuż obok bloków. - Dokarmianie dzików w Toruniu musi się skończyć! - mówi Prezydent Michał Zaleski.

Zobacz wideo. Dziki w Toruniu. Mieszkańcy je dokarmiają

Jak idzie odstrzał dzików w Toruniu?

W drugiej połowie maja w Toruniu rozpoczął się odstrzał dzików. W zatrzymaniu akcji nie pomogła utworzona w maju, przez Partię Zielonych, petycja do Prezydenta Michała Zaleskiego. Do tej pory podpisało ją 1200 osób. Mimo to odstrzał cały czas trwa. Sprawdziliśmy, ile dzików już odstrzelono. Warto jednak pamiętać, że myśliwi sami nie poradzą sobie z dzikami. Muszą im w tym pomóc mieszkańcy i przestać dokarmiać zwierzynę.

Do 15 czerwca stado dzików w Toruniu liczące ok. 160 zwierząt zredukowano o 15 sztuk. Zapytaliśmy Michała Przepierskiego, rzecznika prasowego Toruńskiej Organizacji Łowieckiej, jak przebiega akcja.

- Myśliwi odstrzelili 22 dziki, czyli niemal połowę. Zostało kilka miesięcy na pozostałe zwierzęta - powiedział "Nowościom" w poniedziałek, 19 lipca.

Przypomnijmy, że decyzją prezydenta stado ma zostać zredukowane o 50 sztuk do końca tego roku. Myśliwi strzelają tylko do samców, oszczędzają lochy z młodymi. Choć śmierć niewinnych zwierząt wzbudza sporo kontrowersji, redukcja stada była konieczna. - Jeśli nie zredukujemy dzików, to ze stada 162 dzików w przyszłym roku zrobi się 300. A za dwa lata będzie ich 700 – tłumaczy Michał Przepierski. Przypomnijmy, że odstrzał nie odbywa się w mieście, lecz poza terenem zabudowanym, w specjalnie do tego wyznaczonych miejscach, z zachowaniem wszelkich środków ostrożności.

Nie dokarmiajmy dzików - ani w Toruniu, ani nigdzie indziej

Odstrzał to jednak nie wszystko. - Aby życia dzików nie poszły na marne, powinniśmy wypracować procedury na przyszłość, bo obawiam się, że te sytuacje będą się powtarzały – uważa Piotr Korpal, prezes Toruńskiego Towarzystwa Ochrony Praw Zwierząt.

Jego zdaniem władze miasta powinny:

  • wprowadzić odpowiedni regulamin ogródków działkowych, jeśli chodzi o przechowywanie odpadków,
  • właściwie zabezpieczyć śmietniki na spółdzielniach,
  • a także reagować szybciej, jeżeli taka sytuacja z obecnością dzików w mieście się powtórzy.

Jedną z najważniejszych zasad, o której muszą pamiętać wszyscy mieszkańcy jest to, że, aby pozbyć się dzików z miasta, należy przestać je dokarmiać - niezależnie od tego, jak słodkie i przyjazne by nam się wydawały. Niestety, mimo apeli Urzędu Miasta ponawianych od marca, mieszkańcy cały czas zapraszają zwierzęta do miasta. Na nagraniach widać, jak zrzucają im jedzenie z balkonu. W sieci można znaleźć też zdjęcia dzików, które zajadają przysmaki podane im przez torunian w miskach, garnkach bądź innych naczyniach. - Dokarmianie dzików w Toruniu musi się skończyć! Mamy informacje o przypadkach regularnego przygotowywania i wykładania żywności w miejscach bytowania dzików. To absolutnie niedopuszczalne! W ten sposób robimy zwierzętom krzywdę. Zaburzamy ich zdolność poszukiwania pożywienia w naturalnym środowisku i uczymy je, że żywność znajdą w mieście, a nie w lesie. Wszystkim nam zależy na tym, żeby dziki wróciły do podtoruńskich lasów, dlatego proszę, zgłaszajmy dyżurnemu Straży Miejskiej (nr 986) wszystkie zaobserwowane przypadki dokarmiania i wykładania żywności dla dzików na terenie miasta - apeluje prezydent.

Trwa głosowanie...

Czy grasz w Lotto?

Dokarmianie dzików. Jakie kary?

Straż Miejska nie ukrywa, że przypadków świadomego bądź nieświadomego dokarmiania dzików w Toruniu nie brakuje. Funkcjonariusze obserwują je podczas akcji, prowadzonych wspólnie z policjantami, gdy przekierowują dziki na tereny mniej uczęszczane przez ludzi. - Niektórzy już na widok dzika wyrzucają obierki z balkonu. Tego nie można robić. To nie jest pomoc zwierzętom - podkreśla Komendant Straży Miejskiej Mirosław Bartulewicz. Dodaje, że o ile za dokarmianie zwierząt mandatu dostać nie można, to za wyrzucanie jedzenia na trawnik czy w miejscach ogólnodostępnych już tak. - To jest po prostu zaśmiecanie - wyjaśnia Komendant Straży Miejskiej. W art. 145. Kodeksu Wykroczeń czytamy "Kto zanieczyszcza lub zaśmieca miejsca dostępne dla publiczności, a w szczególności drogę, ulicę, plac, ogród, trawnik lub zieleniec, podlega karze grzywny do 500 złotych albo karze nagany." Dokarmianie dzików ma więc same minusy. Cierpią zwierzęta, które przyzwyczają się do tego, że znajdą pożywienie w mieście i w ten sposób nie poradzą sobie na wolności. Ucierpieć może także nasz portfel.

Komendant Straży Miejskiej w Toruniu apeluje, by zamykać śmietniki i kontenery oraz nie wyrzucać resztek przez balkon. Tym bardziej że wraz z nadejściem lata dziki mają sporo jedzenia na polach kukurydzy i nie powinny szukać jej w miastach.

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

A
Anita
Ja dzików nie dokarmiam ani dokarmiać nie zamierzam. Ostatnio mężowi kazałam rozłożyć woreczki kunagone przy płocie, bo widziałam jak dziki się kręciły w pobliżu. Mamy małe dzieci, więc wolę nie ryzykować, że wejdą na podwórko.
Dodaj ogłoszenie