Dramat zwierząt i właścicielki w Czarnym Błocie. "Pat. Ta kobieta jest niereformowalna" - mówi wójt.

Małgorzata Oberlan
Małgorzata Oberlan
Martwe szczeniaki, zaniedbane psy i krowy, sterty śmieci, a w środku tego bałaganu - samotna, 74-letnia pani Zofia. Tej sytuacji w Czarnym Błocie wójt gminy Jan Surdyka nie potrafi rozwiązać od lat. Przyznaje, że wielokrotnie próbował, ale poległ. W 2015 roku u pani Zofii gmina odłowiła już... 36 psów!

-Ta tragedia ciągnie się od lat. Książkę można by napisać. Pani Zofia reaguje agresywnie. Mnie samego goniła z widłami- mówi Jan Surdyka, wójt gminy Zławieś Wielka pod Toruniem. - Wkraczaliśmy tam z policją. Ta kobieta jest niereformowalna. Zdając sobie sprawę z jej stanu chciałem doprowadzić do poddania jej sądownie badaniu lekarskiemu, ale... No, utknąłem gdzieś po drodze.

Polecamy


Co będzie dalej ze zwierzętami?

Przypomnijmy. 7 listopada br. Toruńskie Towarzystwo Ochrony Praw Zwierząt wkroczyło z kontrolą na posesję w Czarnym Błocie pod Toruniem, należącą do pani Zofii. To 74-letnia, samotna kobieta z problemami.

Obraz dramatu najlepiej przedstawiają zdjęcia, które TTOPZ wykonało i które wczoraj (17.11) upubliczniliśmy. Animalsi odkryli w gospodarstwie dwa martwe szczeniaki, trzy zarobaczone i wyglądające na chore (jeden zagłodzony), luzem biegające psy i koty, trzy zaniedbane krowy. Do tego: brak bud, kojców, karmy, szczepień zwierząt. Obrazu dopełniła waląca się stodoła, wszechobecne sterty śmierci, odpadki stanowiące pożywienie dla zwierząt. W rozmowie z TTOPZ pani Zofia przyznała, że nie karmi regularnie zwierząt; nie wie też ile dokładnie ich przebywa na jej posesji.

Zobacz wideo: Bezpieczeństwo na drogach jesienią. O tym trzeba pamiętać

TTOPZ na piśmie zgłosiło podejrzenie znęcania się nad zwierzętami Prokuraturze Rejonowej Toruń Centrum Zachód (ta przekazuje, że 18.11 formalnie jeszcze sprawa do niej nie dotarła), natomiast do wójta gminy wystąpiło o to, by wydał administracyjną decyzję o czasowym odebraniu zwierząt pani Zofii.

Owszem, możemy w świetle prawa zorganizować samodzielne odebranie zwierząt z tego gospodarstwa i wystawić już tylko gminie fakturę. Być może nawet gminnym władzom takie rozwiązanie po cichu się podoba, bo sprowadza ich zadanie tylko do poniesienia kosztów. Tyle, że taka akcja wiąże się z ogólnopolskim rozgłosem, hejtem na urzędników itp. Nie wiem, czy gmina jest tego świadoma. Wolelibyśmy załatwić tę sprawę na spokojnie. Dlatego liczymy na wydanie przez wójta stosownej decyzji i przeprowadzenie przez niego odbioru zwierząt standardowo: w asyście policji, z udziałem powiatowego lekarza weterynarii, z transportem zwierząt w bezpieczne miejsce - mówi Piotr Korpal, prezes TTOPZ.

O to "bezpieczne miejsce" jednak właśnie problem się rozbija. - Chyba wydam tę decyzję. Tylko, że na razie nie mam gdzie krów umieścić. Nie mogę znaleźć rolnika, który by je przyjął - mówi wójt Jan Surdyka.

Tutaj TTOPZ podpowiada wójtowi, że w gminnym BIP-ie dostępna jest wciąż uchwała u przeciwdziałaniu bezdomności. Taka, jaka co roku podejmować musza wszystkie gminy w kraju. W niej m.in. wskazany jest adres gospodarstwa, które Zławieś Wielka wskazała jako miejsce umieszczania zwierząt np. po śmierci właściciela.

Co będzie dalej z panią Zofią?

Dla TTOPZ jest jasnym, że pilnej reakcji ze strony gminy wymaga też położenie pani Zofii. Jak wspomnieliśmy jednak na wstępie, wójt przyznaje, że od lat nie daje sobie rady z ta sytuacją. I przekazuje krótką historię gminnych działań podejmowanych w ostatnich latach. Oto ona.

Rok 2012. Pani Zofia otrzymała pismo z informacjami o tym, jak powinno regulaminowo wyglądać utrzymanie zwierząt w czystości i porządku. A także - pisma dotyczące odłowienia części psów i przekazaniu ich do schroniska. "Wielokrotnie podejmowano próby odławiania psów oraz oferowano pomoc przy bydle, jednak pani Zofia odmawiała. Występowaliśmy także o przeprowadzenie interwencji przez policję" - pisze wójt.

Rok 2014. Gmina wydała decyzje o czasowym odebraniu psów i przekazaniu ich do schroniska. Pani Zofia odwołała się od niej do Samorządowego Kolegium Odwoławczego. Ono decyzje jednak utrzymało w mocy. Sprawa trafiła do Wojewódzkiego Sadu Administracyjnego. Ten skargę odrzucił.

Rok 2015. Gmina poinformowała panią Zofię, że przystępuje do czasowego odebrania jej psów. Gmina we współpracy z firma Target-Food oraz schroniskiem dla zwierząt wyłapała 36 psów.

Rok 2019. Po kolejnej wizycie u pani Zofii gminie udało się uzyskać jej zgodę na uregulowanie sprawy krów. Wcześniej pomogła ARiMR. Umówiono lekarza weterynarii i potencjalnego nabywcę bydła. Mimo wcześniejszych uzgodnień pani Zofia jednak zmieniła zdanie i kategorycznie odmówiła pomocy.

Według relacji mieszkańców wsi i samego wójta, pani Zofia potrafi gonić innych z widłami lub siekierą. Ma rodzinę, ale w Poznaniu. Nie żyje z nią w zgodzie. Kobieta uważa, że radzi sobie z gospodarstwem, a inni ją nękają.

Do sprawy będziemy wracali.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.