Cicha bohaterka. Mieszkanka Torunia pomogła dziewczynce poszkodowanej w wypadku

Sara Watrak
Sara Watrak
facebook.com
"Szukam Pani ze zdjęcia, która pomogła mojej córce w dniu wypadku 15.06. Na Konstytucji, Wyszyńskiego... Chcę podziękować" - tak brzmiał post pani Magdaleny Fidos z Torunia, opublikowany w czwartek, 24 czerwca, na Facebooku. Momentalnie udostępniły go setki osób. Wystarczyła godzina, by odnaleźć cichą bohaterkę.

Zobacz wideo: Duże zmiany w kodeksie drogowym. To musisz wiedzieć!

Wypadek w Toruniu. BMW wypadło z drogi

Zdarzenie miało miejsce ok. godz. 15, we wtorek 15 czerwca na skrzyżowaniu ulic kard. Stefana Wyszyńskiego i Konstytucji 3 Maja.

- Doszło tam do wypadku jednego samochodu osobowego marki BMW, który wypadł z drogi i wpadł w dwa inne zaparkowane auta. W wyniku tego wypadku dwie osoby, w tym dziecko, zostało zabrane do szpitala - mówi Oficer Prasowy Komendanta Miejskiego Państwowej Straży Pożarnej w Toruniu, kpt. mgr inż. Przemysław Baniecki.

Na miejscu pracowały wszystkie służby - pogotowie, policja oraz dwa zastępy ratowniczo-gaśnicze i dwa zastępy operacyjne straży pożarnej.

Polecamy

Jak relacjonują świadkowie zdarzenia, pojazd przebił ogrodzenie strzeżonego parkingu. Tam uszkodził zaparkowane dwa inne auta.
Osobami poszkodowanymi w wypadku była kilkuletnia dziewczynka, która właśnie wracała z przedszkola, oraz jej tata. Jak relacjonuje jeden ze świadków, mężczyzna był nieprzytomny.

Policja nie może zdradzać szczegółów tego zdarzenia. Asp. Wojciech Chrostowski z Zespołu Komunikacji Społecznej Komendy Miejskiej Policji w Toruniu mówi, że zostało ono zakwalifikowano jako wypadek. Oznacza to, że obrażenia poszkodowanych były na tyle groźne, że zdarzenie nie mogło zostać uznane za kolizję. - W tej chwili trwa postępowanie w tej sprawie. Śledczy badają przyczyny i okoliczności zdarzenia - mówi asp. Wojciech Chrostowski. Trudno więc powiedzieć, co było powodem nagłego zjechania z drogi. Czy mężczyzna zasłabł? Czy przyczyny wypadku były zgoła inne? Tym zajmie się policja.

Polecamy

Kto pomógł dziewczynce z Torunia?

Po ponad tygodniu od wypadku mama dziewczynki opublikowała w mediach społecznościowych zdjęcie z miejsca zdarzenia. Widać na nim rozbity pojazd i przechodniów. W prawym dolnym rogu siedzi zapłakana dziewczynka w jasnoróżowej sukience. Do jej czoła młoda blondynka przykłada prowizoryczny opatrunek. To właśnie tej kobiety poszukiwała Magdalena Fidos.

"Szukam Pani ze zdjęcia, która pomogła mojej córce w dniu wypadku 15.06. Na Konstytucji, Wyszyńskiego... Chcę podziękować."

Tylko tyle i aż tyle.
Po chwili kobieta dodała: "Udostępniajcie proszę... Ta Pani mega pomogła mojej córce". Nie trzeba było długo czekać. Post momentalnie zaczęli podawać dalej inni internauci. W końcu kliknięcie przycisku "udostępnij" zajmuje mniej niż sekundę. Kobieta ze zdjęcia, która pomogła dziewczynce, znalazła się już po godzinie. Pani Magdalena zamieściła wpis o 18:03, a o 19:20 ktoś rozpoznał kobietę i podał jej nazwisko. To pani Aleksandra. Niestety, nie udało nam się z nią skontaktować. Pozostaje cichą bohaterką.

Polecamy

Chociaż kobieta ze zdjęcia odnalazła się już po godzinie, to postem użytkownicy Facebooka dzielili się jeszcze w następnym dniu. W ciągu 19 godzin zanotował on blisko 2000 udostępnień. To niesamowita siła Facebooka.

Szczęście w nieszczęściu. Skończyło się na złamanym nosku

Pod postem pani Magdaleny pojawiło się wiele innych komentarzy, w tym pytanie o to, jak czuje się córka. - Dobrze, już po szpitalu, goi się wszystko, nosek połamany tylko, szczęście w nieszczęściu - napisała mama poszkodowanej dziewczynki. Wśród wielu komentarzy wyłowiliśmy również słowa pana Przemysława. - Byłem akurat na izbie przyjęć z córką. Widziałem pani rozpacz. Nikomu nie życzę przeżywać czegoś takiego. Cieszę się, że skończyło się tylko albo aż na złamanym nosie - pisze internauta.

O samopoczucie dziewczynki zapytała również licealistka Basia Krzyżanowska, która była na miejscu zdarzenia i, jak przyznała "ten wypadek cały czas ma w głowie". Okazuje się, że nastolatka to kolejna osoba, która nie pozostała obojętna wobec cierpienia dziewczynki. - To ja tylko dodam, że to właśnie pani była tą największą cichą bohaterką tej sytuacji... Mega szacun za uspokojenie małej i zdobycie wszystkich potrzebnych informacji. Jednocześnie za maksymalne opanowanie... - zwrócił się do Basi jeden z internautów.

Polecamy

Świadkowie wypadku przyznają, że choć w okolicy było sporo osób, to większość z nich nie zrobiła nic, poza biernym przyglądaniem się, ewentualnie zrobieniem kilku zdjęć. Zaledwie garstka osób, w tym pani Aleksandra, Basia i kierowca autobusu zdecydowali się na realną pomoc. Niestety, nie jest to nic niezwykłego. Wyniki badań psychologicznych wskazują na to, że im więcej osób znajduje się w miejscu zdarzenia, tym mniejsze jest prawdopodobieństwo, że ktoś zareaguje. Zjawisko to nazywamy "rozproszeniem odpowiedzialności".

Niestety, jadu i złośliwości nie zabrakło także w komentarzach pod postem pani Magdaleny. Większość osób zapewniała o tym, że udostępni post, dopytywała o to, czy wszystko już w porządku. Znaleźli się również i tacy, którzy pod zdjęciem rozpoczęli dyskusję o... RODO i upublicznianiu wizerunku. Choć te komentarze na pewno nie polepszyły samopoczucia mamy dziewczynki, to zrobiły chociaż jedną dobrą rzecz: zwiększyły zasięg posta. Tak bowiem działa algorytm Facebooka. Im więcej polubień, komentarzy i udostępnień, tym więcej osób zobaczy dany wpis.

Czytelników "Nowości" zostawiamy z jedną myślą: warto reagować. Nie tylko w wirtualnym świecie.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie