O najnowszej płycie zespołu Manchester i twórczości solowej rozmawiamy z wokalistą Maciejem Tacherem

Najnowsza płyta zespołu Manchester to nie są w komplecie zupełnie nowe utwory. Sporą część z nich już nawet słyszeliśmy na waszych koncertach, prawda?
Tak, ta płyta była nagrywana w 2014 roku, przeleżała trochę na półce. W międzyczasie wydaliśmy dwa single - „Zapominanie” i „Za mało”. Do tego pierwszego utworu zrobiliśmy nawet tu w Toruniu teledysk, z Pawłem Kowalskim z Teatru im. Horzycy w roli głównej. W sumie cztery utwory z nowego albumu graliśmy już wielokrotnie na naszych koncertach.

Co zatem sprawiło, że rozmawiamy o premierze płyty „Niezatapialny”?
Dostaliśmy propozycję od Darka Kowalskiego, że może fajnie byłoby wydać materiał, który już mamy. Po co ma leżeć.

Listę utworów na płycie ułożyliście według wcześniejszego pomysłu, czy staraliście się dopasować posiadane już nagrania?
Gdy zgodziliśmy się na propozycję wydania albumu przeprowadziliśmy z chłopakami z zespołu selekcję piosenek. Odrzuciliśmy to, co nie pasowało i wybraliśmy spójny blok dziesięciu utworów.

Czego fani waszego zespołu mogą spodziewać się po trzecim albumie Manchesteru?
Myślę, że jest to kontynuacja tego, co graliśmy do tej pory. Nie ma rewolucji. Natomiast można tę płytę ocenić jako trochę bardziej surową, „live`ową”, mniej producencką. Nie znalazła się na niej żadna ckliwa ballada. Fani mogą zatem liczyć na energiczne granie.

Któreś piosenki szczególnie polubiłeś i polecasz?
Jest sporo numerów, które lubię, przy których produkcji pomagałem np.: „Zepsułaś mi urodziny”. Szczególną uwagę zwróciłbym na numer, który w całości wyprodukował Sławek, a ja napisałem do niego tekst. Nazywa się „Całkiem nowy ja”. Nie jest to, wbrew pozorom, żaden manifest nowej twarzy zespołu, tylko ciekawy eksperyment. Myślę, że ten kawałek trochę się wyróżnia z całej reszty materiału.

Maciej Tacher to od pewnego czasu nie tylko Manchester. Postanowiłeś spróbować równolegle do działalności zespołu sił w solowej twórczości. Co obecnie dzieje się na tym odcinku?
Tak, nagrałem autorską płytę z własnymi kompozycjami, tekstami oraz aranżacjami. Realizatorem i producentem jest Bartek Staszkiewicz. Czekam teraz na ostanie szlify produkcyjne, miksy i mastering. Daty premiery nie jestem jednak w stanie podać, ale myślę, że jest już bliżej niż dalej. Mam nadzieję.

Na tej płycie znajdą się znane już twoim fanom utwory?
Tak, w części na pewno. Od dwóch lat sporadycznie koncertuję już pod swoim nazwiskiem z solowym materiałem. Kilka piosenek w wersji live krąży już w sieci - ostatnio w ramach BalconyTv Poznań ukazała się premierowo piosenka „Piąte piętro”. Grałem już swój materiał z pełnym składem, w trio, samotnie z gitarą i looperem, a ostatnio w duecie z wiolonczelistką Klaudią Marzec, z którą daliśmy też kilka koncertów z piosenkami mojego ulubionego Damiana Rice’a.

Czym się różni Maciej Tacher solo i ten z Manchesteru?
To są dwie różne bajki, dwa światy. Jestem trochę jak dr Jekyll i Mr Hyde. W Manchesterze jest więcej mocy i energii, choć nie jestem scenicznym wariatem. Nigdy nie widziałem siebie w roli rockandrollowca, skaczącego po scenie i rozdzierającego koszulkę. Dlatego lubię myśleć o Manchesterze jako o zespole britpopowym - nie przypominam sobie Liama Gallaghera z Oasis szalejącego na scenie, on raczej spaceruje z tamburynem. Jestem absolutnym fanem scenicznej ekspresji Kasi Nosowskiej, polegającej, jak wiadomo, na staniu przy mikrofonie, skupianiu się na utworze i wsobnym tego utworu przeżywaniu. I takiego można mnie spotkać na solowych koncertach. Zawsze dużo większą satysfakcję dawało mi wzruszanie ludzi, poruszanie ich emocji, niż tylko dawanie im pretekstu, żeby mogli się wyskakać.

Czyli w Manchesterze raczej się bawisz, a artystycznie wyrażasz się w twórczości solowej.
Oczywiście, to naturalne, bo w autorskim projekcie nic i nikt mnie nie ogranicza. Tworząc melodie i pisząc do nich słowa myślę tylko o tym, żeby zadowolić siebie. W Manchesterze jest nas pięciu. Piszę sporo tekstów, ale komponuje Sławek. To gra zespołowa, która również przynosi wiele satysfakcji, ale nie nazwałbym jej artystyczną.


Premiera nowej płyty zespołu Manchester - „Niezatapialny” - odbędzie się w formie koncertu 18 marca o godz. 19.00 w Hard Rock Pubie Pamela. Wstęp wolny.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!